|
Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1033 |
![]() |
![]() |
|
Jedno zdumienie dziennie... |
|
Informacja i zapytanie. Witryna
poświęcona ciekawostkom rozrosła się znacznie i
uzyskała status sieciowego periodyku. Zawiera grubo
ponad 1000 pozycji. Związana z nią kolekcja książek,
często rzadkich i niedostępnych w bibliotekach
zawiera kilkadziesiąt pozycji i także się rozrasta.
Odwiedzalność stron jest bardzo wysoka i sięga
obecnie ponad 1300 czytelników dziennie (a bywa ponad
1900). Specjaliści
internetowi twierdzą, że to bardzo wiele jak na stronę
niekomercyjną. I pewnie w związku z tym padały
pytania Czytelników, czy kolekcja moja jest dostępna na płytach
CD. |
|
Pacyficzna Polska. Zaraz po zasiedleniu się w tym kącie świata w atlasie Timesa zauważyłem miejscowość o nazwie Poland leżącą na malutkiej wysepce Kiritibati. Pomyślałem sobie, że mogłoby to być ciekawe miejsce do zwiedzenia. Zadzwoniłem więc do miejscowego konsula państewka Kiribati do którego należy Kiritibati, co to właściwie jest i jak się tam dostać. Nigdy nie słyszał o Poland w Kiribati, obiecał się dowiedzieć i dać znać. Na temat wyjazdu natomiast widział same tylko trudności. Przewidywał kłopoty formalne - podróżowałem wtedy na paszporcie nansenowskim po przepędzeniu mnie z Ambasady PRL w Bonn - i komunikacyjne, bo linie lotnicze tam nie docierały regularnie. Wymyślał jakieś niesamowicie skomplikowane trasy, pełne niepewności i bardzo kosztowne. Z wiadomościami o Poland nie zgłosił się, najwyraźniej nie zachęcał mnie do odwiedzin jego kraju, więc musiałem rzecz odłożyć na czas nieokreślony.
Potem dowiedziałem się, że niezmordowany podróżnik
polski Wojciech Dąbrowski był w Kiribati, ale na
Kiritibati nie dotarł.
Za to inny
polski podróżnik, Mietek Piechocki był tam,
dowiadywał się o powiązania z Polską, ale nie wiele się dowiedział. Wedle
informacji miejscowych osadę nazwano Poland dla upamiętnienia
niejakiego Stanisława, Polaka z amerykańskiego statku
przewożącego koprę. Otóż Pan Stanisław trafił na
Kiritimati akurat kiedy mieszkańcy mieli
trudności z nawadnianiem młodych plantacji palmowych.
Polak, widocznie złota rączka, poradził im jak i co,
trudność dało się pokonać i osadę, która rozrosła
się i mieszka w niej teraz 200 osób, nazwano Poland.
Pobudowano kościółek pod wezwaniem Św. Stanisława,
a zatokę w Lagunie nazwano Zatoką Św. Stanisława,
wszystko dla upamiętniać właśnie owego Polaka z amerykańskiego
statku. Niestety, nie zapamiętano nazwiska dobroczyńcy
- nazwisko było zbyt trudne do zapamiętania. Nic w tym
dziwnego, bo alfabet języka kiribackiego posługuje się
tylko 13 literami i apostrofem. Oddanie polskich dźwięków
w tym języku i piśmie może być wprost niemożliwe. Z
niezrozumiałych też względów twórca alfabetu nie
przewidział używania dźwięku 's' i przybliżoną
wymowę 's' oddaje się w piśmie jako 'ti'. Tak więc
Kiribati wymawia się 'kiribas', a Kiritimati jako
'kirisimas'! (Interesujące relacje wspomnianych powyżej podróżników
przeczytać
można tu). [QZD06::010];[QEP19::062] |
witrynę prowadzi |