|
Podziemne kwiaty (2).
Omawiana poprzednio
Rhizantella nie tylko sprawy pokarmowe rozwiązuje
przemyślnie, ale także sprawy związane z zapłodnieniem
i rozprzestrzenianiem gatunku załatwia w sposób
niecodzienny. Po kilkunastu miesiącach życia na koszt
grzyba i innych roślin wyższych, nadchodzi czas kwitnienia.
Dzieje się to australijską zimą. Z masy podziemnych
tkanek powstaje pęd kwiatowy z kilkoma łuseczkami jako
śladami liści, a nim pąk kwiatowy, z którego rozwija się
kwiat. Wszystko to dzieje się pod ziemią i najczęściej
blado różowy kwiat w ogóle nie ujrzy światła
dziennego. Kwiat powstaje blisko powierzchni ziemi,
czasem nawet wypycha z gleby wyraźny wzgórek, ale ciągle
pozostaje kilka milimetrów pod ziemią, o ile grzybiarze
go nie odkryją. Na zdjęciu widzimy roślinę w ziemi
ze staranie wybranym podglądem. Widać tu podziemny pęd
kwiatowy i rozchylony kwiat z płatkami kwiatowymi, ciągle
jednak przysypany ziemią. Jak na kwiat przystało ma on
gruczoły zapachowe. Sama roślina po uszkodzeniu też dysponuje
zapachem, ale innym - jest to ostry zapach przypominający formalinę.
Zapach kwiatu natomiast jest słodki i miły. Zachodzi
więc pytanie kto i jak zapyla taki kwiat, do kogo
zaadresowany jest sygnał zapachowy. Zaobserwowano, że mrówki i chrząszcze odwiedzały
okwiat, ale najwidoczniej nie były zapylaczami, ponieważ
nie niosły na sobie pollinii, specjalnych,
typowych dla storczyków tworów w których zgrupowany
jest pyłek. Po długich obserwacjach udało się ustalić, że funkcje tę
spełnia Megaselia, mały owad, muchówka z
rodziny zadrowatych (Phoridae). Złapano ją na
'gorącym' uczynku, wyfruwała znad kupki ziemi przykrywającej
kwiat z przyczepionymi polliniami. Zdumienie natomiast
budzi fakt, że choć kwiat wydziela zapach, nie
wydziela nektaru. Jednym słowem, jak to bywa w życiu,
wabi a nie daje.. Muchówka za usługę nic nie dostaje,
a zapach dopasowany jest prawdopodobnie do zapachu
innych kwiatów, które odwiedza dla zebrania nektaru. Znów
wychodzi ta niezwykła 'cwaność' tego kwiatuszka.
Po zapyleniu następuje wytwarzanie nasion i owoców. To
już storczyk robi sam. Nasiona jednak trzeba rozsiać,
by gatunek mógł się rozprzestrzeniać i przetrwać.
Małe owocki są mięsiste i noszą w
sobie bardzo drobne, twarde nasionko. Wiatr więc nie może
przyczyniać się do rozsiewania rośliny. Robią to
prawdopodobnie małe torbacze wielkości szczura z
gatunku Betongia penicillata, która zjadają grzyby i
przy okazji podjedzą sobie owoców storczyka. A nie
strawione nasionka, po przejściu przez przewód pokarmowy torbacza
wydobywają się z kałem (typowa endozoochoria) i szukają
od nowa grzybni Rhizantelli, bez której ani
rusz..
Na zdjęciu widzimy okwiat naszego storczyka. I tu
jeszcze jedna dziwność. Jest to kwiat złożony. Jeden
zespół płatków korony otacza wiele malutkich kwiatków
zgrupowanych w główce tak jak to jest u roślin z
grupy złożonych (Compositae).. Na tym prawdopodobnie
nie kończy się lista dziwności tego
storczyka. Wiele spraw związanych z jego biologia i
biochemią czeka na rozwiązanie. Nie wiadomo tylko, czy
rozwiązanie zostanie znalezione. Gatunek, jak i wiele
innych storczyków na całym świecie, jest na wymarciu. Znanych jest tylko
kilka jego stanowisk, wprawdzie pieczołowicie chronionych i
obserwowanych, ale na dłuższą metę na pewno roślina
skazana jest na wymarcie. Największym wrogiem
Rhizanthelli jest rolnictwo i jej przedziwny trzyb życia.
Stanowiska jej są niszczone zanim ktokolwiek zdąży je
zidentyfikować. [QZD06::020];[QZD06::019];RCP05080-13-225a;[QAB02::939]p217;[QEP11::082]
w sieci: 22.5.2005
|
|