Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1026

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Zalety zawodu kata.

Jednym z przywilejów zawodu kata było prawo sprzedawania krwi skazańca zaraz po ścięciu. Kiedy jeszcze strumień krwi lał się z szyi, kat podstawiał naczynie i łapał krew jak z kranu. Korzystano z tego przywileju w Niemczech i na Węgrzech jeszcze w osiemnastym wieku. 
A chętnych było wielu i płacili dobrze. Przez prawie dwa tysiące lat krew ludzka była głównym i jedynym chyba lekarstwem na trąd. Już Pliniusz zanotował, że kiedy w Egipcie książęta chorowali na trąd, oznaczało to nieszczęście dla poddanych. Wypełniano wtedy w ich łaźniach baseny kąpielowe krwią, by leczyć władców. Oczywiście była to krew poddanych. W Europie, jeszcze Michael Scot (1175 - 1235), wielki uczony średniowieczny, tłumacz arabskich dzieł przyrodniczych Arystotelesa i Ibn Ruszdiego zalecał kąpiel w psiej krwi, a jeszcze lepiej we krwi dwuletniego dziecka rozcieńczonej ciepłą wodą. Wiara w moc przeciwtrądową krwi trwała w Europie przez całe średniowiecze. W Chinach leczenie trądu ludzką krwią praktykowane było jeszcze w 1870 roku, i to nie koniecznie krwią skazańców. Zarejestrowano przypadki, kiedy trędowaci napadali na zdrowych by zaopatrzyć się w ten cenny lek, pili krew zdrowych i zjadali ich wnętrzności. Legalni skazańcy w Chinach dostarczali  także cennego leku w nieco innej postaci. Jeszcze w dziewiętnastym wieku sprzedawano jako lek tzw. 'krwawy chlebek'. Był to miękisz chleba maczany w kałuży krwi ściętego skazańca. Chleb ten zjadano jako uniwersalny lek. 
Jednym słowem, przez wiele setek lat opłacało się wykonywać pożyteczny zawód kata, dzięki któremu usuwano szkodliwe elementy i dostarczano lek na najokropniejszą chorobę.  

[QZD04::082];[QNK22::054];[QCB06::079]p419
w sieci: 15.5.2005

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


kwiecień 2005

v.85

  Site Meter