| |
Zalety
zawodu kata.
Jednym
z przywilejów zawodu kata było prawo sprzedawania krwi
skazańca zaraz po ścięciu. Kiedy jeszcze strumień
krwi lał się z szyi, kat podstawiał naczynie i łapał
krew jak z kranu. Korzystano z tego przywileju w Niemczech i
na Węgrzech jeszcze w osiemnastym wieku.
A chętnych było wielu i płacili dobrze. Przez prawie
dwa tysiące lat krew ludzka była głównym i jedynym
chyba lekarstwem na trąd. Już Pliniusz zanotował, że
kiedy w Egipcie książęta chorowali na trąd, oznaczało
to nieszczęście dla poddanych. Wypełniano wtedy w ich
łaźniach baseny kąpielowe krwią, by leczyć władców.
Oczywiście była to krew poddanych. W Europie, jeszcze
Michael Scot (1175 - 1235), wielki uczony średniowieczny,
tłumacz arabskich dzieł przyrodniczych Arystotelesa i
Ibn Ruszdiego zalecał kąpiel w psiej krwi,
a jeszcze lepiej we krwi dwuletniego dziecka rozcieńczonej
ciepłą wodą. Wiara w moc przeciwtrądową krwi trwała
w Europie przez całe średniowiecze. W Chinach leczenie
trądu ludzką krwią praktykowane było jeszcze w 1870
roku, i to nie koniecznie krwią skazańców.
Zarejestrowano przypadki, kiedy trędowaci napadali na zdrowych
by zaopatrzyć się w ten cenny lek, pili krew
zdrowych i zjadali ich wnętrzności. Legalni skazańcy w Chinach
dostarczali także cennego leku w nieco innej
postaci. Jeszcze w dziewiętnastym wieku sprzedawano
jako lek tzw. 'krwawy chlebek'. Był to miękisz chleba
maczany w kałuży krwi
ściętego skazańca. Chleb ten zjadano jako uniwersalny
lek.
Jednym słowem, przez wiele setek lat opłacało się
wykonywać pożyteczny zawód kata, dzięki któremu
usuwano szkodliwe elementy i dostarczano lek na
najokropniejszą chorobę.
[QZD04::082];[QNK22::054];[QCB06::079]p419
w sieci: 15.5.2005
|
|