| |
Moxa,
czyli przypiekanie lub przyżeganie.
Interesującą modyfikacją akupunktury jest
przypiekanie, przyżeganie, czyli po prostu moxa. Metoda
polega na tym, że drażni się te same punkty
wyznaczone na mapach medridianów, tylko nie igłą, ale rozpalonym
prętem. Tak przynajmniej było dawniej. Obecnie,
zamiast rozpalonych prętów, stosuje się bardziej łagodną
metodę. Przygrzewa
się wyznaczone miejsca żarzącym się 'skrętem' -
rurką wykonaną z suchych roślin, przy tym jest rzeczą
bardzo istotną, jakie są to rośliny. Do wyrobu 'skrętów'
stosowano najczęściej piołun (w Chinach Artemisia
moxa, a w Japonii A. mogusa), stąd nazwa
'moxibustion', lub prościej 'moxa'. Obecnie rzecz uległa
dalszej modyfikacji - materiał roślinny kształtuje się
w czopki lub umieszcza w rurkach i żarzący się koniec
przystawia w odpowiednie miejsca. Nie obojętne są zioła,
z których wyrabia się czopki czy 'tabakę' wypełniającą
rurki. Oprócz wspomnianego piołunu stosuje się na
przykład imbir (na kłopoty żołądkowe i rozwolnienia,
a także bóle reumatyczne), czosnek (na choroby dróg
oddechowych), można też uzupełniać zioła
solami.
Jak dotąd nie ma fizjologicznego uzasadnienia skuteczności
moxy ani też skrupulatnych badań na ten temat.
Nasuwa mi się tu uwaga, że być może pewną wskazówką
mógłby być fakt, że lotne składniki,
produkty pirolizy materiału roślinnego, mogą
przedostawać się do układu krwionośnego poprzez skórę.
W takim przypadku rzeczą najważniejszą byłby dobór
odpowiednich ziół i temperatury. Tak
wytworzone substancje czynne nie musiałyby mieć wiele wspólnego
z składnikami czynnymi samych ziół. Piroliza powoduje
powstawanie setek substancji wcale nie występujących w
naturalnym materiale roślinnym. Pochodne te mogłyby odznaczać się
zupełnie innymi właściwościami, niż same zioła czy
wywary z ziół.
[QZD06::016];[QZD06::014];QCP05094-04-214
w sieci: 15.5.2005
|
|