| |
Oto kilka fragmentów. Tak opisuje
śmierć lotnika, Ślązaka, którego strącony samolot
spadł na ulicy Marszałkowskiej:
"Ledwo wróciliśmy do
sztabu, odezwały się syreny i za chwilę karabiny
maszynowe ustawione na wieżyczce Bristolu i na dachu
Hotelu Europejskiego rozpoczęły trajkot. Artyleria z
Ogrodu Saskiego wzięła również pod ogień niemieckie
płatowce. Jeden z nich opadł na Marszałkowskiej.
Pilot i obserwator zabici. Przyniesiono ich książeczki
wojskowe do Komendy. Nazwisko pilota o brzmieniu polskim
— Albert Jedynak, słuchacz teologii katolickiej z
Wrocławia, lat 21. Jakaś tragedia bije z tych urzędowych
danych. Przecie to Górnoślązak, a więc z krwi Polak
z tej części Górnego Śląska, która pozostała przy
Niemczech, wychowany od dziecka w duchu hitlerowskim, który
pomimo to chciał życie poświęcić w służbie miłości
Boga i ludzi, a nie w służbie przemocy."
A lojalność żołnierską w stosunku do dowódctwa
ilustruje poniższy cytat:
"Radio niemieckie przyniosło dodatkową wiadomość,
że i Wódz Naczelny (wraz z rządem), Marszałek Śmigły-Rydz opuścił
armię wyjeżdżając za granicę rumuńską. Prędzej
bym uwierzył, że Pan Marszałek objął dowództwo nad
kompanią sztabową swej Głównej Kwatery i na jej
czele uderzył na Niemców lub bolszewików. Ta sprawa
napewno szybko się wyjaśni."
Wielokrotnie wystawia dobre świadectwo ludności
Warszawy, ot choćby w takiej wypowiedzi:
"Myślę, że Prezydent nie zawiódł się na
ludności. Pomimo osłabienia służby bezpieczeństwa,
a nocy tak ciemnych bez światła, mało było słychać
o dobieraniu się do opuszczonych mieszkań, o
rozbijaniu porzuconych sklepów."
W książce są tylko trzy fotografie, jedna
szczególnie wzruszająca - groby w śródmieściu Warszawy:

Całość przeczytać
można tu.
Pełen adres internetowy:
http://homepages.ihug.co.nz/~antora/WYDAW/LUNA-WARSZ/Luna-Warsz.HTM
[QZD05::099];[QCB13::065]
w sieci: 1.5.2005
|
|