Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545 No 979
Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

a

 

 

.

 

 

 

 Jedno zdumienie dziennie..

.
 

Międzygatunkowy gwałt.

A właściwie próba gwałtu, i ściślej mówiąc, nie tylko międzygatunkowego, ale międzyklasowego (w sensie biologicznym!) i homoseksualnęgo miała niedawno miejsce w Nowej Zelandii. Co gorsze, ofiara tego gwałtu nie mogła nic uczynić w swojej obronie, bo gwałciciel ma status nietykalności i nie wolno mu robić żadnej krzywdy.

Jak widać na ilustracji, ofiara chroni się tylko przed potężnymi szponami gwałciciela, którym jest olbrzymi (4 kg) samiec kakapo (Strigops habroptilus), nielotnej papugi nowozelandzkiej należącej do gatunku, który z trudem uratowano przed wyginięciem. 
A wszystko, jak w przypadku wielu innych gwałtów, z braku samiczek.

Opis powyższy, nieco przesadny, ilustruje wieloletni, bogaty i skuteczny program, dzięki któremu udało się uratować od wymarcia jeszcze jeden gatunek niezmiernie interesującego ptaka nowozelandzkiego. 
Kakapo to największa papuga, samiec może ważyć 4kg, samica 2. Gatunek bBliski wyginięcia, uważano nawet że już wyginął, bo przez dziesiątki lat nikt go nie widział, a kiedy go 'odkryto', był już na skraju wymarcia w wyniku polowania, sprowadzenia na wyspy nowozelandzkie kotów i przywleczenia szczurów. Pewna liczba osobników przeżyła w odosobnionych zakątkach kraju na wyspie Stewarta i w niedostępnych, niezamieszkałych zakątkach Fiordlandu. W roku 1977 naliczono 167 ptaków, ale co roku było ich mniej ze względu na kurczenie się terenów lęgowych i nieproporcjonalnie małej liczby samiczek. Stąd ta frustracja samców (!). W roku 1996 naliczono tylko 51 osobników i przez cały czas było tylko kilka okresów lęgowych. A kakapo są bardzo marudne w tym względzie (o czym osobno). 
Wobec perspektywy nieuchronnej zagłady gatunku podjęto zdecydowaną akcję. Przeniesiono żyjące osobniki na bezpieczna wyspę (Codfish Island koło Stewart Island), oznakowano, zaopatrzono w emitery radiowe, pilnowano dosłownie każdego gniazda, wreszcie kiedy zachodziła potrzeba, dokarmiano ptaki. Szczególnie interesujące i ofiarne było to pilnowanie. Kilkadziesiąt metrów od gniazda zaopatrzonego w czujniki siedział dzień i noc, deszcz nie deszcz, strażnik. Jak tylko czujnik donosił, że samica opuściła gniazdo, udawał się na miejsce, by nie dopuścić miejscowych kiore, które mogłyby uszkodzić jaja czy pisklęta. Zaangażował się w tę akcję ponad stuosobowy zespół ochotników z wielu krajów. Poznano też dokładnie biologię tego gatunku, co w zdecydowany sposób przyczyniło się do sukcesu programu. W roku 1997 nastąpił nieznaczny przyrost liczebny populacji (do 54 osobników), ale właściwy przełom zaobserwowano w roku 2002, kiedy liczba osobników wzrosła do 86. Przyszłość wydaje się być zabezpieczona, chociaż nie ma pewności, że uda się spełnić wymagania tego grymaśnego ptaka. (p. następna notka)

[QZD05::064];ART33046p67..
w sieci: 4.4.2005

 
.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


styczeń 2005

v.56

  Site Meter