Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545 No 941

 

 

 

 

 

 

Medyczne aspekty wirusów komputerowych. 

O tym, że wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem jest szkodliwe wiemy od dawna. Cierpią oczy, kręgosłup, ręce, wreszcie sam fakt siedzącego trybu życia i ekspozycja na pole elektromagnetyczne miewa opłakane skutki dla osób wrażliwych lub osłabionych. W pomieszczeniach zamkniętych dochodzą jeszcze gazowe produkty powstające w silnym polu elektrycznym i wydzieliny podgrzanych materiałów izolacyjnych i różnego rodzaju plastików. 
Zupełnie innej kategorii szkodliwość to skutki używania złych programów komputerowych i wirusowej inwazji systemów komputerowych. O finansowych stratach, jakie ponoszą wielkie firmy i instytucje rządowe powszechnie wiadomo, choć praktycznie nie wiele z tego wynika. Na palcach jednej ręki wyliczyć można procesy sądowe przeciwko sprawcom, zwykle zakończone niczym, a często zawodowym awansem sprawców szkód. 
O tym, że setki milionów użytkowników traci czas i zdrowie posługując się wadliwymi programami czy wojując, najczęściej bezskutecznie, z różnymi wirusami, koniami trojańskimi, robakami, itp. jakoś się nie mówi. W skali społecznej są to zapewne większe straty niż straty powodowane nałogiem palenia papierosów, marihuany czy alkoholizmu. Czy ktoś obliczył, ile miliardów stracono godzin, ile stresu doznają użytkownicy w wyniku samej groźby utraty danych, jakie straty przynosi niespodziana niemożliwość nawiązania kontaktu ze światem? 
Na miliardowe odszkodowania producentów papierosów trzeba było czekać kilkadziesiąt lat od czasu udowodnienia szkodliwości. Minie pewnie jeszcze kilka lat, kiedy to producenci złych programów komputerowych, autorzy wirusów i ich rozsyłacze staną przed sądem nie tylko za oszustwa czy nielegalne zdobywanie informacji, ale za szkody zdrowotne czy wręcz za powodowanie śmierci, jak to stało się w stosunku do producentów papierosów. 
W przypadku wirusów niszczących dane komputerowe sprawa jest w zasadzie jasna i szkody da się określić. W przypadku papierosów linia obrony była - klient mógł przecież nie kupować trucizny. W przypadku wirusów ten argument odpada. Setki milionów użytkowników komputerów wcale nie ma ochoty mieć do czynienia z autorami wirusów czy programów-włamywaczy. Wina sprawców jest oczywista. Kwestia tylko jak uświadomić społeczeństwa i organa wykonawcze o konieczności zajęcia się sprawą.
Wydaje się jednak, że coś w tej sprawie 'drgnęło'. Bo wreszcie środowiska medyczne zainteresowały się problemem szkód wyrządzanych przez programy komputerowe.  Wykazano posługując się najnowocześniejszą techniką badawczą
(functional magnetic resonance imaging - fMRI), że złe programy komputerowe wywołują u użytkownika typowe objawy sercowe, tak samo bolesne i niebezpieczne w skutkach jak inne szoki powodujące zawały i nieodwracalne szkody psychiczne. Złe, nieżyczliwe w stosunku do użytkownika programy (user unfriendly programs) wywołują w ośrodku mózgowym związanym z reakcja na ból taki sam efekt, jakby użytkownik doznawał fizycznego uszkodzenia czy zranienia. Można sądzić, że szoki związane z inwazją wirusową, utratą danych i uszkodzeniami oprogramowania wywołują znacznie głębsze szkodliwe efekty. Prawdopodobnie medycyna doświadczalna podejmie wkrótce to zagadnienie. 
Nie przesadzę jeśli powiem, że schorzenia  związane z epidemią wirusową przyspieszyły śmierć wielu internautów, a prawdopodobnie są bezpośrednią przyczyną śmierci wielu osób o osłabionej odporności nerwowej czy fizycznej. Dysponując analityczną metodą medyczną sprawa powoli zbliża się do szukania rozwiązań, jakie znaleziono dla producentów wyrobów tytoniowych i szkodliwych narkotyków.
Jestem przekonany, że wkrótce producenci bublowatych programów będą stawali przed sądem tak samo jak producenci samochodów narażających życie pasażerów i przechodniów, a autorzy i dystrybutorzy wirusów będą traktowani tak jak dowcipnisie rzucający cegłami w pędzące samochody. 

[QZD05::028];[QEP09::118];[QEP15::074]

 
.


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


wrzesień  2004

v.55

  Site Meter