| |
Prawdziwe
seks-bomby.
Coraz więcej badań zdaje się
potwierdzać, że człowiek jest bezwolnym narzędziem swojej
wewnętrznej chemii. Umiejętne wprowadzenie do
krwioobiegu odpowiednich hormonów, środków podniecających,
otępiających, podnoszących zdolność obserwacji,
niwelujących racjonalną ocenę rzeczywistości,
wreszcie kierujących natężeniem i kierunkiem
zainteresowań seksualnych, to dla specjalistów fraszka.
Także od
lat stosuje się legalnie lub nielegalnie różne
sposoby na wyduszenie tajemnic z osób, które te
tajemnice starają się utrzymać dla siebie.
Teraz wreszcie, na podstawie tych wieloletnich badań,
zarysowuje się przed ludzkością perspektywa nowego
sposobu rozwiązywania konfliktów międzynarodowych, a
także społecznych. Zamiast bomb pełnych środków
wybuchowych, będzie się wroga traktować środkami wpływającymi
na psychikę armii i wrogich społeczeństw. A możliwości
są nieograniczone i często zaskakujące. Weźmy choćby
taką możliwość - armia npla skoncentrowana na
terenie przewidzianej bitwy zostaje potraktowana środkiem
podnoszącym chuć płciową pod niebiosa. Ktokolwiek w
otoczeniu, bez względu na płeć, wiek, przynależność
rasową czy religijną, w skrajnym przypadku bez względu
na gatunek biologiczny, staje się dobrowolnym lub
przymuszonym partnerem seksualnym. W takiej armii
utrzymanie dyscypliny jest po prostu niemożliwe. Lub
inna możliwość - duża grupa ludzi, miasto,
dzielnica, potraktowana zostaje środkiem zmieniającym
heteroseksualne zainteresowania płciowe na zdecydowanie
homoseksualne. Bałagan społeczny okropny na początek,
a potem jak się wszystko uładzi, prawnie ureguluje,
przyrost naturalny spadnie do zera i wroga, wrogi naród,
wrogą grupę społeczną mamy z głowy. Wiele innych
podobnych sytuacji możemy sobie wyobrazić i zastosować.
Ciekawe tylko, kiedy wpadną na to terroryści i zdobędą
odpowiednie środki. Potrafili zrobić sarin, potrafią
też zrobić hormony.
 
[QZD05::002];[QEP08::176]
|
|