Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545 No 907

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

 zestawienia tematyczne 

.

Wychowanie bezstresowe.

Wychowanie bezstresowe nie jest chyba wynalazkiem naszych czasów... Już w XVII-wiecznej Europie dbano o to, by oszczędzać maluchom napięć i nieprzyjemności, toteż nie przemęczano ich... myciem. Noworodki zanurzano, owszem, w kąpieli, ale głównie dla urody - istniała teoria, że "ułożyć członki w pożądany sposób", czyli zapewnić zgrabną sylwetkę można poprzez wymasowanie ciałka w wodzie. Ale na tym koniec. Zamiast narażać maleństwa na niszczące działanie wody, traktowano je impregnatem z wina i popiołu (najchętniej - z małży albo rogu). Mocz był w owym czasie lekarstwem, a w każdym razie bazą rożnych lekarstw, toteż przezorne mamusie aplikowały dzieciaczkom - profilaktycznie - okłady z cennego specyfiku. Nic prostszego: wystarczało nie prać pieluch, a tylko je suszyć. No, i nie zmieniać zbyt często (najwyżej dwa razy na dzień). A że w pielusze bobo umieściło coś jeszcze? Tym lepiej! Zaschnięta brązowa skorupka stanowiła dodatkowa warstwę izolacji.
Gdy francuski delfin - znany później jako król Ludwik XIII - miał lat 5, zorganizowano wiekopomną uroczystość: pierwszy raz umyto chłopczykowi nogi. W kronikach odnotowana jest i ta osobliwość, i następna: kąpiel małego księcia (wtedy miał już lat 7). W ramach codziennej toalety namaszczano Ludwiczka olejkiem migdałowym i masłem.

oprac: Anna Rzędowska (Piotrków Tryb.) 
red:RA

[QZD04::034]


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

styczeń 2005
v.53

  Site Meter