|
Łaziebne dzieje
Piastów.
Polscy książęta i królowie byli prawdziwymi czyściochami, co jednak nie zawsze
szło im na zdrowie. Bolesław Chrobry rad zażywał kąpieli. Łaźnia służyła
mu wręcz za gabinet - to tu, wygrzany i rozluźniony, prowadził dysputy z dworzanami i rycerstwem,
zasięgał porad i sam ich udzielał. A kiedy uznał, ze sytuacja tego wymaga,
chwytał w mocarną dłoń miotełkę i... smagał podwładnych po ojcowsku. Jak
łaźnia, to łaźnia..
Zgoła nie po ojcowsku los się obszedł z Piastowiczami bawiącymi
w Gąsawie (1227). Zmęczeni obradami (trwał wiec międzydzielnicowy) panowie popili sobie
tęgo, a
później zasiedli na golasa w łaźni, aby wszystko wypocić. Osaczeni tamże
przez drużynę księcia pomorskiego Świętopełka -nadzy i bez oręża
- byli całkiem bezbronni. Książę krakowski Leszek Biały zginął na miejscu
(mediewiści do dziś się spierają co do przyczyny: apopleksja czy miecz?),
książe wrocławski Henryk Brodaty został kaleką na całe życie (ocalał
wyłącznie dzięki przytomności rycerskiego ochroniarza), a Książe Henryk V Gruby (syn Rogatki)
poważnie zapadł na zdrowiu. Cóż się dziwić, że Jan Długosz
pisał później: "łaźnie dla książąt polskich zgubne są i nieszczęśliwe, dlatego
szczególniej w czasie ich użycia powinni się mieć na ostrożności".
Przecież i sam Kazimierz Wielki, który kąpał się - oj, nieostrożny! - podczas choroby,
opuścił ten padół po zażyciu długiej kąpieli. Do osłabienia przyplątało
się zapalenie płuc.
oprac: Anna Rzędowska (Piotrków Tryb.)
red:RA
[QZD04::023];QAB04262p38
|
|