|
Odwiedziła mnie weta,
olbrzymi owad bezskrzydły, krewniak pasikoników. Niektóre okazy
ważyć mogą aż 70g, kilka razy więcej niż mysz. Mój gość był
mniejszy, ale od końca nóg do wąsów mierzył sobie ponad 30 cm.
I właśnie o myszach i szczurach wypada tu wspomnieć. Przez wiele
milionów lat nie było tu żadnych ssaków (oprócz kilku gatunków
nietoperzy i fok). Ale była nisza ekologiczna dla zwierząt tego
typu. Została ona opanowana przez owady - wety. W tym sensie nazywa
się je czasem 'honorowymi ssakami'. Kiedy jednak przywleczono tu
myszy i szczury, zaczęła się bezkompromisowa walka o 'lebensraum'. Weta przegrywa. Dla niektórych gatunków
zarezerwowano nawet specjalną wyspę (Mau) bez drobnych ssaków-przybłędów, aby
dać szansę ginącym gatunkom wety.
Dla Maorysów wetapunga była wcieleniem brzydoty i nawet się jej
bali. W pewnych okolicznościach była jednak opiekunką miejsc
stanowiących tabu, i może w tym charakterze się tu pojawiła..
Zwykle pędzi
nocny tryb życia, ale tym razem, może aby dać się sfotografować, rozłozłozyła cała swoja okazałość
na murku.
|