| |
Apoteoza
wszy, boskiego stworzonka.
Jan
Jacbz Swammerdamm, Holender, odkrywca wielu zjawisk
przyrody (m. in. przeobrażania owadów), był postacią
wielce tragiczną. Zmuszony do studiowania medycyny, której
nigdy nie praktykował, obdarzony niezwykłą religijnością,
nie potrafił zrezygnować z badania życia i anatomii
owadów. Pogardzano nim za to, a sam czuł głębokie
wyrzuty sumienia, że zamiast studiować sprawy boskie,
zajmuje się takimi głupstwami. Dlatego z taką żarliwością
dopatrywał się wszędzie boskiej chwały. O swoich
grzesznych badaniach pisał tak:
"A kiedy prowadziłem badania nad pszczołami,
pracowałem od szóstej rano do godziny dwunastej w południe,
bez wytchnienia; i niezliczoną ilość razy musiałem
pominąć albo też w połowie przerwać pacierze i Bogu
należne dziękczynienie. Czasem toczyła się we mnie
tak silna walka, że łzy płynęły mi po policzkach.
Bowiem tam, w duszy mojej, walczył cały zastęp demonów,
jedna jego część pchała mnie ku Bogu, druga zaś
kazała mi kończyć te osobliwe badania."
Najpiękniej jednak wyraził swój niepokój w liście
do Theveneta, jednego z niewielu przyjaciół popierającego
go w badaniach. Jest to niezwykła w swoim rodzaju
apoteoza wszy:
"Jaśnie oświecony Panie, zwracam tu Pańska uwagę
na Wszechmocny Palec Boski widoczny nawet w anatomicznej
budowie wszy; znajdzie tu Waszmość cud na cudzie
zgromadzony, Mądrość Boską, objawioną w każdym
najmniejszym punkcie."
[QZD04::047];[QNK22::007];[QAB06::925]p199,200
|
|