| |
Polinezyjskie
Boże Narodzenie.
Paul
Gaugin, zauroczony Polinezją, starał się ujrzeć
tradycję
Bożego Narodzenia oczyma Polinezyjczyków.
Rzecz dzieje się w typowej chacie, widać polinezyjskie
motywy zdobnicze, gdzieś w głębi jest kąt dla bydełka,
ale to już ukłon w stronę tradycji europejskiej.
Najważniejsze nie jest tu Dzieciątko trzymane przez biało
odzianą niańkę poza pierwszym planem, najważniejsza jest
natomiast osoba odpoczywająca
na posłaniu, pewnie po porodowych trudach.
Gdyby nie aureola dokoła głowy Matki i ledwo
zaznaczone piersi, można by pomyśleć, że to scena
kuwady (couvade), którą musiał zetknąć
się Gaugin w czasie
swoich wędrówek po Pacyfiku. To mężczyzna odpoczywał
po porodzie, przyjmował prezenty i gratulacje, a matka,
jak tu niańka, nie liczyła się, albo po prostu szła
do roboty..
(jest to moja interpretacja obrazu, nie znam
interpretacji tego dzieła nawiązującej do kuwady)
|
|