| |
Jak
Darwin badał słuch dżdżownic.
Wieloletnie
badania nad dżdżownicami, jakie Karol Darwin prowadził
na swoich włościach obejmowały nie tylko sprawy związane
z glebą, ale też tajniki życia osobistego tych pierścienic.
Oto jak Darwin badał słuch dżdżownicy. W pierwszym
teście brał udział wnuk Darwina, Bernard, który
gwizdał przeażliwie metalowym gwizdkiem. Dżdżownice
nie interesowały się jego wyczynami. Nie wzruszały się
też najniższymi i najwyższymi tonami basetli, na której
grał jego syn, Frank, późniejszy znany fizjolog roślin.
Następnia Emma, żona Darwina, poddała dżdżownice
testowi głośnej gry na pianinie i spotkała się z
zupełnym lekceważeniem zwierzaków. Dopiero kiedy
Darwin postawił słój z dżdżownicami bezpośrednio
na pianinie i zaczął walić wiele razy w jeden i ten
sam klawisz, dżdżownice natychmiast pochowały się do
dwoich norek
Rodzina wywnioskowała, słusznie zresztą, że dżdżownice
są głuche jak pień, ale odznaczja się wrażliwością
na drgania podłoża, co także okazało się poprawna
obserwacją.
Działo się to w czasach, kiedy w każdym szanującym
się domu muzykowanie było rozrywką i kunsztem całej
rodziny, a sprzęt muzyczny był pospolity jak teraz
magnetofon czy radio.
[QZD04::051];RCP05045-07-002DARW;[QRE02::087]p116
|
|