|
Pływy kontynentów
a.. paznokcie.
Co mają ze sobą wspólnego paznokcie i pływy
kontynentów, czyli przesuwanie się płyt tektonicznych
kuli ziemskiej? W sensie przyczynowo-skutkowym absolutnie
nic. Ale jest ciekawa zbieżność pobudzająca wyobraźnię.
Kiedy niemiecki meteorolog Alfred Lothar Wegener
opublikował w roku 1915 pracę 'O powstaniu kontynentów
i oceanów', stał się pośmiewiskiem światka
uczonych. Kto by uwierzył, że całe kontynenty pływaja
sobie po powierzchni kuli ziemskiej jak oka na rosole, schodzą, rozchodzą,
zderzają sie..
Wegener zmarł nie doczekawszy się
uznania, co więcej, jego śmiała hipoteza została
zapomniana na następne kilkadziesiąt lat. Dopiero
szczegółowe badania warstw geologicznych, a ostatnio
także pomiary szybkości oddalania czy zbliżania się
kontynentów przekonało wszystkich o jej prawdziwości.
Okazuje się, że na przykład Australia i Nowa Zelandia
oddalają się od Antarktydy zmierzając w kierunku równika
z szybkością ... wzrostu paznokci. Nikt nie widział,
by paznokcie rosły, a po tygodniu czy dwóch, trzeba je
obcinać. Nikt nie widzi, że kontynenty wędrują sobie
po kuli ziemskiej, a jednak, przez 70 milionów lat układ
kontynentów uległ istotnym zmianom, jak to widać na
załączonych mapach globu ziemskiego. Tak drobne zmiany
zachodzące z szybkością wzrostu paznokci - kilka do
kilkanaście cm na rok - przez kilkaset milionów lat
powodują, że konfiguracja
kontynentów zmienia się nie do poznania.
Gdyby ktoś wczepił się paznokciami w skały
nowozelandzkich klifów i pozostawał w stałym miejscu
geologicznym, to wcale by nie tracił kontaktu z lądem.
Po prostu z czasem paznokcie by mu się wydłużały jak
u owego Hindusa -
rekordzisty.
[QZD04::010];[QZD02::085];[QAB02::051]p62
|
|