|
Młodzieńcza miłość króla Stasia.
(z życia
wyższych sfer)
W zamierzchłych czasach uważano stan zakochania
za... rodzaj choroby umysłowej. Skądinąd wiemy, że
"miłość jest ślepa"...˙ Uzbrojeni
w tę wiedzę - zajrzyjmy do wspomnień ostatniego z
polskich monarchów, Stanisława Augusta Poniatowskiego:
"Miała wtenczas lat 25, była dopiero co po
pierwszym połogu i w tej pełni piękności, która
jest najwyższym rozkwitem każdej pięknej kobiety.
Przy włosach czarnych płeć olśniewającej białości,
rumieńce żywe, oczy duże, nos cienki, usta, rzekłbyś,
wołające o pocałunek, ręce i ramiona
najprzedniejszych kształtów, kibic wysmukla, wzrost
raczej słuszny niż mały, chód leciutki, a przy tem
nadzwyczaj dostojny, dźwięk głosu miły, śmiech zaś
również wesoły jak i humor, dzięki któremu z największą
łatwością przechodziła od najpłochszych i
dziecinnych zabaw do tablic zapełnionych cyframi
dyplomatycznymi. Taka była kochanka, która stała się
panią moich losów; oddałem jej całą moją istotę w o
wiele szerszym rozumieniu, niż te słowa zwykli pojmować
wszyscy w podobnym znajdujący się położeniu. A szczególnym
losu zrządzeniem, chociaż liczyłem już 22 lata, mogłem
jej złożyć w ofierze to, czego nikt nie posiadał."
Krasawica, której młodzieniec ofiarował kwiat
swego dziewictwa (!) to ni mniej ni więcej, tylko
Katarzyna, zwana później Wielką. (o której
także tu)
oprac: Anna Rzędowska (Piotrków
Tryb.)
red:RA
[QZD04::012]
|
|