| Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545 No 839 |
|
Netonautyka, podróż I. |
|
|
|
Magik światła. Tak jak trzeba od czasu do czasu wybierać się na spacer, przystanąć w zadumie nad pięknem opadłych liści, ponazdumiewać się regularnością fal czy mozaiką chmur jesiennych (wiosennych w Titirangi), tak warto i trzeba wybierać się na spacer po sieci internetowej. To fakt, niestety, że na większości ścieżek odtrąceni będziemy nachalnością i chamstwem reklam i ogłoszeń, na wielu napadną nas sieciowi chuligani i wetkną nam swoje 'cookiesy', bandyci będą starali się nam zaszczepić swoje robaki i zakazić wirusami, ale jednak, około dziesięć procent stron internetowych, to okolice warte dokładniejszego przeglądu, dające estetyczną satysfakcję połączoną z rzeczowo dostarczoną wiedzą.
Nie miejsce tu na opisywanie
strony, podkreślam jedynie to, co jest w niej niezwykłe
i naśladowania godne. Dla mnie najważniejsze jest to,
co Pan Michał tak wspaniale potrafi robić i godzić
ze sobą - eksponować polską przyrodę i piękno
prowincji. Myślę, że Pan Michał nie obrazi się,
kiedy jego umiłowany Węgrów czy Sokołów Podlaski
nazywam prowincją. Tak jakoś się utarło, że piękno
architektury polskiej to Kraków i Warszawa (?), a jakiś
tam Węgrów, Cibórz, Działdowo, czy Lidzbark Welski,
to znaki na mapie, które trzeba przejechać, by dotrzeć
do celu. Przez półwiecze patriotyzm lokalny był
brzydkim słowem, kto twierdził, że chata mazurska
jest piękna i funkcjonalna, że podrzędny zamek krzyżacki
jest przykładem funkcjonalnej architektury i należy go
zachować i odbudować (np Działdowo), uważany był za
wroga postępu przez miejscowych kacyków. Tak przepadł
Tannenberg, zniszczono setki pałacyków i dworków (np
Rączki), zaprzepaszczono piękno przydrożnych
kapliczek i wiejskich kościółków. A przeglądając tę stronę zobaczymy też, jak na prawdę wygląda lustro Twardowskiego, słynnego magika lustra, związane z dziejami tragicznymi Barbary Radziwiłłówny (i Napoleona, o czym mniej wiemy), zobaczymy Natalię zastanawiającą się, co z tym nie nadgryzionym jabłkiem zrobić i jak długo czekać (która się nad tym nie zastanawia? - czy to nie jest zaczątkiem myślenia?), wreszcie przyłączymy się do pięknego ukłonu cmentarnego pradziadom. Z niemałą satysfakcją też zauważam, że z moich nieporadnych prób użycia skanera do otrzymywania ilustracji botanicznych, Pan Michał zrobił prawdziwe dzieła 'botanicznej sztuki '. Pan Michał nie robi tajemnicy ze swej sztuki. Podaje parametry techniczne, zdradza tajniki nowych technik fotograficznych powoli poddających się komputeryzacji. Przez jakiś czas, nam, amatorom fotografii chemicznej, wydawało się, że cyfrówki to jakaś nowa forma ubezmyślniania szlachetnej sztuki. Nie musi tak być. Tak jak kiedyś panowało malarstwo jaskiniowe i naskalne, potem reliefy i egipskie zwoje, potem drewniane panele i płótno, potem metalowe płytki Daguerra, wreszcie celuloidowe zwitki filmów czy klatki przeźroczy, nadchodzi teraz okres fotografii komputerowej i ekspozycji sieciowej. Nic na to nie poradzimy i pogarda nie ma sensu. Trzeba tylko starać się o to, by w miarę możności były to współżyjące techniki oddające od tysięcy lat istotę natury człowieczej i koegzystencję kultur i technik. Tu to widzimy. Bardzo polecam stronę Pana Michała Kurca z Węgrowa i rad jestem, że w ramach sieciowych spacerów z tą ekspozycją się zapoznałem.
[QZD03::071];<mkurc@wp.pl> |
witrynę prowadzi |