| |
Leczenie
tytoniem.
Coraz więcej
zarazków chorobotwórczych uodparnia się na
antybiotyki i inne medykamenty i często sposoby znachorów,
sprawdzane przez wieki metodą prób i błędów okazują
się ostatnią deską ratunku (p. historia
medycyny).
Nie
sądzę, byśmy w najbliższym czasie musieli wracać do
metody stosowanej przez Indian, ale warto znać ich sposób
leczenia chorób wstydliwych, szczególnie wobec
powszechnej, nie do opanowania słabości palenia
tytoniu na całym świecie.
Pacjenta układa się twarzą do dołu na pryczy wyłożonej
matą tak, że głowa znajduje się nieco poza pryczą
nad glinianą misą. Misa ta wypełniona jest rozżarzonymi
węglami które posypuje się co chwilę rozdrobnioną
tabaką. Pacjent wchłania dym ustami i nosem. Dym
rozchodzi się po całym ciele, powoduje wymioty i w ten
sposób oczyszcza pacjenta z choroby.
|
|
|
Inna
metoda polega na użyciu długiej rurki zakończonej
z jednej strony jakby miseczką. Miseczkę tę wypełnia
się starannie wysuszonymi liśćmi rośliny, którą
Indianie brazylijscy nazywają 'petum', a Hiszpanie
'tabak'. Liście te zapala się i cienki koniec rurki wkłada
w usta mocno wciągając dym, aż zacznie wychodzić
nosem i ustami. Te chmury dymu są szczególnie pomocne
w leczeniu syfilisu. Tak więc natura wyposażyła ten
lud w skuteczny i łatwo dostępny środek leczniczy na
tę okropną chorobę. A mnie to przypomina zwykłe
palenie bez lecznicych celów, na dodatek wyjaśnia
pochodzenie słowa 'pet'.
(jest to
opis używania tytoniu przez Indian brazylijskich
z końca XVI wieku)
[QZD03::094];QCP05088\13\76
|
|