| |
Fałszowanie
i doprawianie żywności.
Tak opisywał pewien publicysta
angielski w początku XIX wieku śniadanie jakim się
raczył wraz kolegami: [podano] "mocno przyprawione
gnijące mięso, kawę zawierającą suszoną końską
krew dostarczoną z rzeźni, wraz ze śmietaną podgęszczoną
cielęcymi móżdżkami..".
Kwestia fałszowania żywności w Anglii dziewiętnastego
wieku nabrała
monstrualnych wymiarów. Mleko i piwo rozcieńczano wodą,
cykorię dodawano do kawy, jęczmień zastępował płatki
owsiane, węglan ołowiu i miedzi dodawano do cukru, do
piwa dodawano ekstrakt z trującej rośliny Anamirta
paniculata (Cocculus indicus), którą używano do
otępiania ryb, a w piwie podnosił sztucznie jego moc,
co pozwalało na dalsze rozcieńczanie. Cukierki 'dosładzano'
trującymi solami ołowiu, paprykę i tabakę do zażywania
'poprawiano' także solami ołowiu. Na szczęście znaleźli
się badacze, którzy kosztem swojej kariery piętnowali
zło, co po wielu latach doprowadziło do prób
legislacji żywności. Podwaliny pod naukową kontrolę
żywności zawdzięczamy Frederickowi Accum (1769 -
1838) (o czym osobno).
Sto kilkadziesiąt lat później w krajach uprzemysłowionych
sprawa przyjęła inny obrót. Narzekano, że
'naturalnej żywności' nie ma wcale na rynku. Wszystko wybarwiano,
wybielano, odwadniano, mrożono, zaprawiano syntetykami,
puszkowano, siarkowano, pasteryzowano, jodowano,
rafinowano, a na dodatek środki spożywcze były
brudne. Po takiej procedurze czystość materiału wyjściowego
nie jest do sprawdzenia.
W naszych czasach doszedł nowy czynnik. Żywność jest
hormonizowana, witaminizowana, chemicznie sterylizowana,
zaprawiana stymulantami, antybiotykami, wzmacniaczami
smaku, zawiera herbicydy, insektycydy i inne cydy.
Okazuje się, że legalnie używa się ponad 3.800 środków
chemicznych do 'przyprawiania' żywności, zanim jeszcze
dotrze ona do supermarketów. Jest też wiele preparatów
nielegalnych, nie wymienianych w dokumentach
legislacyjnych. Wreszcie wyliczono, że
przeciętny konsument zjada rocznie cztery kilogramy
najróżniejszych dodatków do żywności.
Oczywiście nie należy histeryzować. Metabolizm człowieka
od dziesiątek tysięcy lat przyuczony jest do spożywania
żywności przetwarzanej. Nikt nie nawołuje do jedzenia
surowego mięsa i żucia ziaren żyta przygryzając
surową marchwią. Rzecz jednak w tym, że nowoczesna
chemizacja środków spożywczych bazuje na preparatach
biologicznie bardzo aktywnych, stosunkowo mało znanych,
testowanie których pozostawia wiele do życzenia. Najgorsze
jest jednak to, że nie ma sposobu na ocenę długoterminowych
skutków działania chemikaliów.
Pożyjemy, zobaczymy co będzie dalej.
ugóry 'igły' kauri (pow. ok.
2x)
[QZD03::066];[QHB02::124]
|
|