| |
Weisalgia,
czyli kac i żygadło.
Kac,
wszyscy wiemy co to jest, (no, prawie wszyscy..), a
uczeni nie wiedzą na czym to polega. Naukowo kac, czyli
kociokwik nazywa się weisalgią (veisalgia), ale próżno szukać
tego słowa w słownikach, czy encyklopediach. Ot, jedno
ze słów hermetycznego języka medycznego.
Uczeni z Uniwersytetu Tulane w Nowym Orleanie zajęli się
naukowo tym zagadnieniem. Zorganizowali bogato zakrapiane przyjęcie dla
kilkudziesięciu wybranych osób. Osobom tym podano
najpierw wyciąg
z owoców opuncji (oczywiście połowa dostała placebo),
a po kilku godzinach mieli do wyboru wódkę, dżin i
rum, albo bourbona, scotch i tequilę. Alkohole te różnią
się co do zawartości składników 'kacogennych' (veisalgogennych?).
Różnią się także pod względem ilości tzw. białka
C-reaktywnego produkowanego w wątrobie, które związane
jest z przejawami kaca.
Okazało się, że podanie wyciągu z opuncji zmniejsza
ilość tego białka, a także zmniejsza stopień 'skacowania'
o połowę.
Najdziwniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że jak
dobrze poszukać, to można się dowiedzieć, że polska
nazwa opuncji, nadana pewnie ze sto lat temu, to żygadło.
Jest więc żygadło pospolite - Opuntia vulgaris, i
jednokolcowe - O. monacantha (nie rzygadła, ale
żygadła!). Pomijając drobną różnicę ortograficzną, czyżby jakieś astralne, ponadzmysłowe,
bliskotrafne asocjacje przejawiły się w tym
nazewnictwie??
ugóry 'igły' kauri (pow. ok.
2x)
[QZD02::049];[QNT99::003];[QAB04::465]p186
|
|