Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545 No 801

 

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie...

  zestawienia tematyczne 

.
 

Napad na agawę.

Pod koniec sierpnia 1729 roku londyńską socjetę zelektryzowała wiadomość, że w znanej szklarni Cowella zakwitnie tajemnicza roślina przywieziona do Anglii przez Sir Waltera Raleigh (1554?-1618) z jego wypraw do Ameryki Południowej. Lekarze i światlejsi dżentelmeni tłumnie stawili się w ogrodach Colwella, niektórzy przynieśli mikroskopy, byli też artyści-rysownicy pełniący wtedy funkcję fotografów i telewizji. 
Aloes amerykański, tak nazywano wtedy agawę amerykańską (Agave americana, fam. Amarylidaceae), zwano też rośliną stuletnią, sądzono bowiem, że kwitnie raz na sto lat. W opisach, nawet współczesnych panuje duże zamieszanie co do pochodzenia i pozycji systematycznej tej rośliny. Aloes (Aloë sp., fam. Liliaceae) jest rośliną pochodzenia afrykańskiego i znany był już starożytnym Grekom i Rzymianom. Agawa natomiast pochodzi z Ameryki Środkowej i dotarła do Europy po podróżach Kolumba. 
Colwell otaczał tę niezwykłą roślinę specjalną opieką. Kiedy pojawił się pęd kwiatostanu, zbudował specjalną konstrukcję by go pomieścić i chronić, liczył kwiaty, mierzył przyrosty. Podaje, że w czasie maksymalnego wzrostu pęd powiększał się o 28 cm dziennie, przed samym kwitnieniem przestał się wydłużać i wiadomo było, że wkrótce pojawią się kwiaty. Wtedy to ogłoszono w prasie o oczekiwanym zjawisku. W zapowiadanym dniu kwitnienia roślina liczyła sobie 72 lata, była 6 metrów wysoka, obwód kwiatostanu u podstawy wynosił  43 cm i na jej 30 odgałęzieniach naliczono 3.300 kwiatów. Rzeczywiście agawa kwitnie raz w życiu. Niekoniecznie musi mieć wtedy sto lat, wystarczy czterdzieści, co i tak jest matuzalemem jak na roślinę niedrzewiastą.
Kiedy ogród pełen był zwiedzających, nagle trzech mężczyzn wyglądających na dżentelmenów wszczęło awanturę. Jeden z nich zaczął obrywać kwiaty, chciał też złamać pęd, ale to mu się nie udało. Kiedy Colwell stanął w obronie rośliny, jeden z napastników kopnął go w głowę, a drugi wyciągnąwszy miecz, zranił go poważnie w szyję. W obszernym opisie zdarzenia autor nie podaje motywów poczynań. Nie chodziło chyba o kradzież olbrzymiej rośliny. Posądzać trzeba konkurencję zazdroszczącą sławy ogrodnikowi, któremu udała się tak zdumiewająca rzecz. Ogrodnik przez kilka tygodni pozostawał pod opieka lekarza, stracił także część dochodu, bo ludzie bali się odwiedzać tak chuligańskie miejsce. 
Jest to pierwszy opisany przypadek napadu na roślinę i broniącego jej ogrodnika. 

il. agawy (aloesu) z opisów Colwella
u góry 'igły' kauri (pow. ok. 2x)
[QZD03::058];[QRE02::077]p194-;ART33-003-2g

 
.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


wrzesień 2004

v.55

  Site Meter