| |
Druga
Arka Noego.
W
zasadzie w każdej chwili ludzkość, a nawet życie
jako proces oparty na związkach organicznych może
zostać wypalone bez śladu. Pętające się po kosmosie
'bezdomne' komety, planetoidy, czy asteroidy mogą w każdej
chwili uderzyć w nasz glob, wyzwolić tyle energii, że
trzeba by ewolucję zaczynać prawie od nowa. W skrajnym
przypadku po
prostu planeta może zostać martwa, jak kiedyś była i
pewnie wytrącona na dodatek z utartej orbity. Podobne
przypadki bywały. Planetoida o średnicy około 10 km wywołała
radykalne zmiany we faunie i florze około 250 milionów
lat temu. A około 67 milionów
lat temu, w wyniku podobnej kolizji, wyginęły olbrzymie gady.
Wystarczy dziesięć razy większy kawałek kosmosu, a
ziemia zamieni się w sterylną pustynię.
Nawet
najnowocześniejsze techniki badawcze nie zapewniają trafnej zapowiedzi takiego zderzenia. Zresztą na nic tu
zapowiedź. Ludzkość
nie jest zdolna do jakiegokolwiek działania zapobiegającego
takim katastrofom. Nawet kilkuletnie uprzedzenie o mającej
nastąpić kolizji ułatwiłoby tylko obserwację zajść
poprzedzających kompletne piekło. Jedyna technika, która
daje jakieś szanse na przeciwdziałaniu kolizjom
planetarnym to technika atomowa. Teoretycznie, posługując
się olbrzymim ładunkiem wybuchowym nacelowanym na zbliżającego
się intruza, można by go zmusić do zmiany orbity. Chyba to jedyna racja,
dla której warto (należy?) rozwijać umiejętność
powodowania eksplozji umożliwiających odpędzania zbliżającego
się ciała niebieskiego
(piekielnego?).
Żeby jednak nie poddawać się paraliżującej bezczynności, uczeni wpadli na pomysł, by zabezpieczyć
co się da przez stworzenie Drugiej Arki Noego. W tym
celu należy zgromadzić materiał genetyczny wszystkich
ziemskich gatunków, zbudować olbrzymi bank genów poza
ziemią, np. na księżycu, i jak naszą ziemię ogień
pochłonie, aby stamtąd, kiedyś wypączkowało nowe życie na wzór i podobieństwo
naszego.
W zakresie techniki (z domieszką fantazy), rzecz taka będzie
możliwa. Zachodzi tylko pytanie, po co pouczać Naturę
jakimi drogami ma rozpoczynać na nowo ewolucję. Nasza
obecność w Kosmosie, lub nieobecność, nie ma dla
Kosmosu najmniejszego znaczenia.
Oczywiście ludzkość jest już technicznie na tyle
dorosła, że może popełnić samobójstwo i zabójstwo
wszystkiego co żywe na ziemi. Wtedy oczywiście,
namawianie Natury do powtórzenia tego samego błędu w
oparciu o Arkę Noego II byłoby wręcz kosmiczą namową
do popełnienia przestępstwa przez Naturę. Niech
lepiej zaczyna od nowa, może mądrzej..
|
|