|
|
Polska
historia eksperymentalna. Kiedy
czytałem piękne opracowanie powtórki podróży Cooka
*) uświadomiłem sobie, ile to tematów historii
eksperymentalnej zawartych jest w naszej przeszłości.
Najważniejszy wydaje mi się temat, dla realizacji którego
istnieje jeszcze w Polsce możliwość realizacji,
ale wkrótce ta możliwość zniknie.
Tak na prawdę to
nie znamy warunków życia wsi polskiej sprzed
kilkudziesięciu nawet lat, nie mówiąc o czasach
bardziej odległych. Opisy są albo upolitycznione, ale
nasycone romantyzmem czy religianctwem. Jakim przeżyciem
dla studentów ekonomii, historii, rolnictwa,
sadownictwa byłoby autentyczne pożycie na
reymontowskiej wsi, nie mówiąc już o wsi mickiewiczowskiej czy przedrozbiorowej.
Wystarczyłoby
skrzyknąć ochotników, studenterię, 'zielonych', wybrać
kilkanaście istniejących kurnych lub prawie kurnych chat,
zdemontować z nich anteny telewizyjne, zaopatrzyć grupę
w
możliwie dawny materiał siewny, dać parę krowin,
szkap, kóz, psów, kotów, ptactwa, zorganizować
warsztat kowalski, karczmę, dyby, wozy drabiniaste, studnię z
żurawiem, kosy, cepy, kosze wiklinowe, sierpy, motyki,
grabie drewniane, a paniom wstawić do kurnych izb kołowrotki
i kołyski, i na rozdrożu postawić kapliczkę. Trzeba by jeszcze
wynająć karbowego (może być doświadczony ORMOwiec), plebana i
karczmarza (najlepiej starozakonnego, jeśli dało by się
w Polsce takowego znaleźć). Żadnych komputerów, telewizorów,
radia, telefonów, komórek, czy środków antykoncepcyjnych.
Niechby pożyli tak z rok, starali się radować życiem
chłopskim, produkowali żywność na własne potrzeby,
no i analizowali siebie i otoczenie. Doświadczenia tak
zdobyte, oprócz korzyści naukowych, obróciłyby się
wkrótce w pieniądz. Przecież to byłoby najlepsze źródło
tzw. żywności organicznej. Eksport zapewniony. Okazuje się także, że
dawne rolnictwo miało wiele zalet ze względów
ekologicznych, kto wie, czy niektórych praktyk nie opłacałoby
się ożywić.
Na realizowanie takiego projektu jest jeszcze w Polsce
czas, a wkrótce a wkrótce będzie za poźno.
Jestem pewien, że przy umiejętnym zaprezentowaniu
projektu pieniądze z Unii by się znalazły.
Istnieje też wiele tematów związanych z polskimi podróżnikami.
Przychodzi mi na myśl Strzelecki, 'wyprawę śladami
Strzeleckiego' pewnie by poparła Polonia Australii.
Jest jeszcze Malinowski (1) (bardzo pociągająca
tematyka, tylko dla ambitnych), Domeyko (2), a można by sięgnąć do tych mniej znanych
co penetrowali świat i skonfrontować ich opisy z
rzeczywistością. Ot choćby Mikołaj Radziwiłł
'Sierotka' (3) który podróżował do Ziemi Świętej w roku
1582-4 (1), Adam Hr. Sierakowski (4) wędrował po Egipcie i
Ziemi Świętej ponad sto lat temu i opisał wszystko w
listach. A jakże interesujące byłoby skonfrontowanie
życia studenterii współczesnej ze studentami
siedemnastego wieku opisanymi przez Jasia Ługowskiego
(5) ! Ale
najbardziej ambitny i pouczający projekt, to wyprawa
kibitką na Sybir śladami polskich zesłańców. Taka
przejażdżka zimą z Wilna za Ural byłaby wspaniałym
studium dawnego i współczesnego patriotyzmu. Ciekawe
tylko, co by na to powiedział Putin.
*) Simon Baker (2002)
The ship; Retracing Cook's Endevaur voyage.
BBC, London, 224p.
[QZD03::014];[QAB08::125]
|
|
|
|
1) Bronisław Malinowski
Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji.;
Książka i Wiedza, Warszawa, 1957, 520p.
2) Ignacy Domeyko,
Moje podróże; Pamiętniki wygnańca; t. II, III; Ossolineum, Wrocław, 1963, 560p., 338p.
3) Mikołaj Krzysztof Radziwiłł 'Sierotka'
Podroż do Ziemi Świętej, Syrii i Egiptu 1582 -1584;
PIW, Warszawa, 1962, 256p.
4) Adam Hr. Sierakowski,
Listy z podroży. I. Podroz do Ziemi Świętej. Cześć I., III. Egipt. Cześć
IV.
Biblioteka Dziel Wyborowych, Warszawa, 1914, 144-246p.,
5) (Jan Ługowski)
Jasia Ługowskiego podróże do szkół w cudzych krajach 1639 - 1643. PIW, Warszawa, 1974, 456p.,
|
|