|
Żujmy dłużej,
czyli sztuczne szczęki a mózg.
Okazuje się, że żucie ma bardzo
istotny wpływ na funkcjonowanie mózgu. Ale aby żuć,
trzeba mieć zęby, albo swoje, albo sztuczne, i to
osadzone w szczęce, albo swojej, albo sztucznej.
A do produkcji sztucznych szczęk na przestrzeni dziejów
wykorzystano chyba wszystkie podchodzące materiały.
Znane są szczęki z kości zwierzęcych (nie słyszałem
o kościach ludzkich, choć powszechnie stosowano zęby
ludzkie), z kości słoniowej (a więc też z zęba), żółwiej
skorupy, porcelany, muszli łodzika (Nautilus),
masy koralowej, wosku, gutaperki, celuloidu. W latach pięćdziesiątych
XIX wieku najpopularniejszym materiałem, po opanowaniu
metod wulkanizacji, stała się twardo wulkanizowana
guma. Bakelit, pierwotna żywica sztuczna, choć wynaleziony
w roku 1907, nie zrewolucjonizował
protetyki. Dopiero wynalezienie polimerów akrylowych (neo-hecolit)
było istotnym postępem i materiał ten używany jest
od lat trzydziestych ubiegłego wieku do dziś. Używany
jest nie tylko do produkcji szczęk, ale też koronek i
mostków.
Nie wynaleziono jednak dotychczas techniki, która by
pozwoliła na zespolenie sztucznej szczęki z dziąsłami.
Może inżyniera genetyczna cos tu pomoże, ale o
badaniach w tym kierunku jakoś cicho, a żuć trzeba,
czym się ma.
Okazuje się, że żucie to nie tylko rozdrabnianie
pokarmu mające ułatwić trawienie, penetracje enzymów
itp. Sądzi się, że czynność żucia wpływa na działanie
części podwzgórza mózgowego, tzw. hippocampus
- najstarszą filogenetycznie strukturę nadzorującą
reakcje emocjonalne i nadającą wartość otrzymywanym
informacjom.
Nie wiadomo jak powiązana jest czynność żucia z ośrodkiem
wartościującym, stwierdza się jednak, że intensywne
żucie poprawia pamięć, a doświadczenia prowadzone na
myszkach dowodzą, że uniemożliwienie żucia pogarsza
ich sprawność w rozwiązywaniu testów labiryntowych i
opóźnia starcze otępienie.
Jednym słowem - żujmy dłużej i starajmy się, by mieć
czym żuć!
|
|