Jedno zdumienie dziennie...

 
 

Co zrobić z radioaktywnym plutonem. 

Obecnie istnieje na ziemi około 1200 ton radioaktywnego plutonu (Pu239), z tego 200 ton wykonano specjalnie dla produkcji bomb atomowych, reszta to produkt uboczny elektrowni atomowych. Na wytworzenie bomby atomowej wystarcza 4 kg plutonu (przy ciężarze właściwym ponad 20 g/L to kulka wielkości jabłka). Łatwo wyliczyć ile można wyprodukować bombek dla ostatecznego fajerwerku. Dodać trzeba, że bomby typu 'Tłuścioch' były dziecinną zabawką w porównaniu do dzisiejszych osiągnięć. Z tym obciążeniem ludzkość będzie musiała jakoś żyć, przy tym zapasy plutonu będą wzrastać przynajmniej tak długo, jak długo będą funkcjonowały elektrownie atomowe. 

Pluton, 94ty pierwiastek w tablicy Mendelejewa odkryty, a właściwie stworzony został przez Glenna Seaborga  (1912 - 1999) wraz z zespołem w Berkeley w roku 1940. Początkowo nikt go nie widział, rozpoznawalny był wyłącznie po charakterystycznym promieniowaniu. Po kilku miesiącach wytężonej pracy zespołu wyprodukowano taką ilość tego pierwiastka, że można było go zważyć i zobaczyć (pod mikroskopem). W roku 1941 cały zapas światowy plutonu  wynosił 3 milionowe części grama (3x10-6 g). Kryształek cukru waży 1000 razy więcej. Ale po czterech latach pracy, latem 1945, amerykańskie  zasoby plutonu wzrosły do około 10 kg, ilość wystarczająca na wykonanie dwóch bomb atomowych. Masa krytyczna dla plutonu wynosi około 4 kg i jest znacznie mniejsza niż dla uranu. I bomby te wykonano. Jedna wybuchła eksperymentalnie w Alamogordo w Nowym Meksyku, druga nad Nagasaki. Seaborg otrzymał nagrodę Nobla w roku 1951, i na jego cześć nazwano jeden z następnych pierwiastków z serii transuranowów - seaborgium (106Sg). 
Pluton w stanie czystym jest niezwykle atrakcyjnym metalem - jest bez przerwy ciepły. Tlenki plutonu są także ciepłe i można to ciepło wyczuć ręką. Oczywiście to skutek promieniowania, którego jest źródłem. Promieniowanie to jest mało przenikliwe. Tlenek plutonu w probówce czy w woreczku plastikowym w dotyku robi wrażenie żywego zwierzaczka. 
Problem o światowej skali polega jednak na tym, jak tego zwierzaczka kontrolować i co z nim zrobić, żeby nie stanowił zagrożenia dla ludzkości. Mały pakunek plutonu w rękach terrorystów, i amatorska bombka atomowa gotowa..   
Najlepsze co dotychczas wymyślono to unieruchamianie plutonu w blokach szklanych i zatapianie w morzu. W tym celu najpierw trzeba stopić tlenek plutonu z tlenkami krzemu, boru i gadolinu dla wytworzenia masy szklistej. Bor i gadolin potrzebne są dla pochłaniania neutronów. W tej postaci pluton wraz z emitowanymi neutronami jest unieruchomiony. Nie grozi powolna degradacja szkła, ponieważ tlenek plutonu jest jedną z najmniej rozpuszczalnych substancji w wodzie. Potrzeba aż miliona litrów wody dla rozpuszczenia jednego atomu plutonu. W masie szklistej rozpuszczalność jest jeszcze mniejsza. W przyszłości, gdy środki energetyczne na to pozwolą, pewnie będzie można wysłać substancje tego typu w Kosmos, nie na planety, ale prosto w słońce. Tam dołoży się do radioaktywności słońca jak kropla w morzu. Rzecz jednak w tym, że wytworzenie tak znacznych energii potrzebnych do tego rodzaju wysyłki wymagać będzie wykorzystanie energii atomowej, a to zwiększy zapasy plutonu, i tak dookoła Wojtek. 
A tymczasem tysiące pojemników z odpadkami promieniotwórczymi czeka na decyzje i akcję taką, żeby zadowolić wszystkich, i Zielonych (protestujących), i Czerwonych (którzy podrzucają kłopot komu się da), a przede wszystkim zwykłych ludzi, którzy nie wiedzą najczęściej w czym rzecz i nie mają najmniejszych szans zrobienia czegokolwiek w tej sprawie. 


Jeden z wielu magazynów odpadów promieniotwórczych z plutonem.

 [QZD03::008];[QZD03::003];[QHB02::048]p227-9

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


czerwiec 2004

v.52

  Site Meter