Jedno zdumienie dziennie...

 

         
 

 

Najpiękniejszy pieniądz świata.

Tevau, pierzaste pieniądze Wysp Solomona uznać trzeba za najpięknieszy pieniądz świata. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu były w obiegu na Wyspach Salomona, obecnie niezależnym państewku na Pacyfiku. Wyrabiano je na wyspie Santa Cruz stanowiącej niejako mennicę tych wysp. Produkcją zajmowali się dziedziczni specjaliści o trzech różnych zawodach. Najpierw trzeba było zdobyć kolorowe piórka. Robił to specjalista, nazwijmy go łowczym mennicy. Wabił on ptaki z tej samej rodziny hawajek, które służyły do podobnych celów na Hawajach. 
W tym celu smarował drążek klejem roślinnym, ubierał w kwiaty, wystawiał przed chatę i czekał na zwabione tym sposobem ptaki. Złowionemu ptakowi wyskubywał nacenniejsze piórka i wypuszczał na wolność. Niestety, skubanie nie było tak skromne jak na Hawajach i ptaki często nie przeżywały tej operacji. Pióra przekazywano następnemu specjaliście, który wykonywał kilkucentymetrowe ramki z piór szarych gołębi pacyficznych przez niego łowionych i mocował na nich barwne piórka. Dla jednego 'banknotu' trzeba było przygotować 1500 ramek. Dopiero trzeci rzemieślnik kończył robotę polegającą na umocowaniu ramek w długie paski wykonane z włókien kory ozdobione muszelkami, błyszczącymi nasionami i kawałkami żółwich skorup. Pasek taki zawierał 750 ramek. W końcu łączył dwa takie paski umieszczając po środku swój znak rzemieślniczy i zwijał w tradycyjny sposób, jak na ilustracji. Każdy pierzasty banknot to 600 do 800 godzin pracy, łatwo więc wyliczyć jego wartość, w zależności od płacy danym kraju. 
Pieniądze te ceniono bardzo wysoko. Można było za nie kupić świnie, łodzie, korzenie taro, wynająć pracowników, a także złożyć tradycyjna opłatę za żonę. Przechowywano je,
starannie owinięte, w pomieszczeniu pod ogniskiem domowym, gdzie nie mogło ich dosięgnąć robactwo ani grzyby. 
Szkoda, że wraz z kurczeniem się świata, pieniądz ten stopniowo wypierany był przez dolar australijski, potem przez dolar Wysp Solomona i teraz, jeżeli pokazuje się na rynku lub aukcjach, to raczej jako pamiątka oferowana bogatym turystom. Na dobre wyszło to jednak ptaszkom hawajkom i gołębiom pacyficznym, których populacja stopniowo odradza się. 

dedykuję KPJ.

[QZD02::098];[QZD02::041];[QIL71::029]139 

  


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


czerwiec 2004

v.52

  Site Meter