|
Radocha
przywódców ludzkości.
Dla uczczenia paktu
Mołotow-Ribbentrop Stalin zorganizował wieczorem 23go
sierpnia 1939 w swoim gabinecie bibkę dla 'dramatis
personae'. Bufet był wyśmienity, krymski szampan, wódka,
wyborowe papierosy. Atmosfera była wspaniała. Stalin
uparł się, by osobiście odkorkować butelkę szampana, wznosił
mnóstwo toastów na cześć Hitlera i Niemiec. Joachim
von Ribbentrop chwalił się potem, że Stalin i Mołotow
odnosili się do niego niezwykle życzliwie, 'czułem się
jak wśród starych partyjnych kolegów', chwalił się
minister Rzeszy.
Ribbentrop wracał do Niemiec jak zwycięski
gladiator. Już w Królewcu
na lotnisku witały go entuzjastycznie tłumy. W Berlinie Hitler przyjął go pełen
euforii. Uważano, że
w wyniku przyjaznego stanowiska Moskwy problem powstrzymania krajów
zachodnich od mieszania się w sprawy polskie mają z głowy
.
Niestety, radość nie trwała długo. Anglia w pośpiechu
ratyfikowała traktat z Polską, a jeszcze gorszą
niespodziankę zgotował Mussolini, kiedy jego kurier
przyniósł list z oświadczeniem o decyzji Wielkiej
Rady Faszystowskiej i Mussoliniego, że Włochy nie wezmą
udziału w wojnie i że sprawy polskie powinny być
rozwiązane poprzez negocjacje. Ribbentrop zapewniał
zawsze Hitlera o niezłomnej lojalności Włoch.
Rozkazy inwazji były
już wydane, ale trzeba było je odłożyć. Hitler był
wściekły i cała złość spadła na Ribbentropa. Patrząc
z perspektywy lat, moment powrotu z Kremla był apogeum
kariery Ribbentropa i łask Hitlera. Potem był tylko
szybki spadek wpływów na sprawy Rzeszy, i
wiadomo jak się rzecz skończyła.
Tak więc stanęła sprawa
wojny na dwa fronty. Hitler nie miał zamiaru się
wycofywać, i po pierwszych sukcesach wrześniowych radość
jego nie miała granic. Nie spodziewał się jednak tak szybkiej
reakcji Anglii, a Göring, nie bez racji, bał się
wojny na dwa fronty jak diabeł święconej
wody.
Kiedy więc trzeciego września, po wspaniałych
wynikach pierwszych dni wojny Hitler dowiedział się o
angielskim ultimatum, po prostu skamieniał, jak opisywał sytuację
jego osobisty tłumacz. Wreszcie, ze wściekłością
zwrócił się do Ribbentropa, który stał pod oknem,
'no i co teraz?!' Na co Ribbentrop powiedział zachowując
spokój - 'Sądzę, że za godzinę Francuzi przyślą
nam takie same ultimatum'. Na co Göring, który też był
w gabinecie Hitlera w Nowej Kancelarii Rzeszy odezwał
się - 'Jeśli przegramy tę wojnę, to niech niebo się
nad nami zlituje'.
A wiele lat później, w marcu roku 2000 pod ambasadą
polską w Moskwie zebrała się grupa rosyjskich
nacjonalistów z transparentami 'Wskrzesić pakt
Ribbentrop-Mołotow!', 'Jeszcze Polska nie umarła,
chociaż bardzo śmierdzi..'. Demonstranci uzyskali
zezwolenie na zorganizowanie takiej demonstracji.
il. górna: po
podpisaniu paktu
il. dolna: Hitler w Polsce w pierwszych dniach wojny
[QZD02::065];[QNK21-005];[QCM04-008];[RIQ30-034];[RIQ30-060];RCP05045-06-121,126
|
|