Dama w czerwieni. 

Słynny erudyta brytyjski Francis Galton (1822 -1911) opisuje, jak to podczas podróży do Afryki  obdarowany został piękną księżniczką, z której musiał zrezygnować ze względu na swój biały garnitur i czerwień jej toalety. Działo się to w roku 1849. 
Obecnie, ponad 150 lat po podróży Galtona, eleganckie Namibianki pokrywają swoje ciało czerwoną pastą (kremem)
złożoną z oliwy i sproszkowanej ochry - czerwonego minerału (hematyt, Fe2O3) od tysiącleci używanego jako barwnik naturalny na całym świecie. 

Tu widzimy śliczną Namibiankę rozcierającą ochrę. Na pierwszy rzut oka toaleta w tak gorącym kraju jak Namibia wydaje się wielce niestosowna. Wiadomo, pokrycie całego ciała tłuszczem blokuje pocenie się, tak istotne dla utrzymanie temperatury ciała w fizjologicznym zakresie. Coś jednak musi być bardzo istotnego i pozytywnego w tym obyczaju. Jedyna rzecz jaka przychodzi na myśl, to ochrona przed promieniowaniem ultrafioletowym. Czarna skóra jest już sama w sobie barierą przed szkodliwym UV, ale wiadomo, że nie chroni całkowicie przed słonecznymi skutkami. Murzyni także cierpią na poparzenia słoneczne. Czyżby krem ochrowy dawał dodatkową ochronę?  
Druga ilustracja przedstawia starannie ułożona fryzurę, także przy pomocy tego kremu. 

 

Natomiast dzieci maja skórkę taką, jak je Bozia stworzyła..

[QZD02::086];ART32-029Bp469;QZD02086_QCP05099-021,36

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


czerwiec 2004

v.52

  Site Meter