Jedno zdumienie dziennie...

 

 zestawienia tematyczne 

  

Sztuka na zębie.

Życie poławiaczy wielorybów nie było łatwe. Bywało, że wyprawa trwała kilka lat, na dodatek praca, jeżeli statek był na tropie zwierza, była niezwykle wyczerpująca. Ale bywało, że miesiącami błądzono po morzu bez żadnego kontaktu z innymi ludźmi i bez żadnego zajęcia. Nuda była okropna, rozrywki szukano w alkoholu. Niektórzy jednak starali się szukać zajęcia bardziej godnego. I tak powstały dzieła sztuki na zębach wieloryba, czasem też na płaskich kościach. Nazywano to 'scrimshaw', jak inne ozdoby wykonywane przez marynarzy z muszelek czy skorup dla zabicia czasu. 
Natknąłem się na reprodukcję pięknej 'zębowej sztuki' w wykonaniu Williama Lewis Rodericka , lekarza okrętowego, który w latach 1847 do 1856, a więc w przeciągu dziewięciu lat zdążył obsłużyć zaledwie trzy wyprawy wielorybnicze na statku 'Adventure'. 
W wolnych chwilach utrwalał techniką rytowniczą (przy pomocy skalpela chirurgicznego) sceny z życia wielorybników, jak na załączonej reprodukcji. 

[QZD02::077];[QZD01::060];QRE02015p93


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


czerwiec 2004

v.52

  Site Meter