Jedno zdumienie dziennie...

 

 zestawienia tematyczne 

   

 
Pasta w paseczki.

Od czasu wprowadzenia na rynek pasty fluoryzowanej zanotowano w tej dziedzinie jedną tylko interesującą nowość -pastę trójbarwną. Nie ma tu żadnej zmiany receptury ani właściwości, ale jest coś co zaciekawia - trudno nie zastanawiać się jak to się dzieje, że wyciskana masa pięknie układa się w kolorowe pasemka. 
Tajemnica polega na właściwym wstrzyknięciu pasty do tuby. Różnokolorowe pasty przygotowuje się osobno, a potem wstrzykuje pod dużym ciśnieniem i dużą szybkością to tuby poprzez dyszę z odpowiednią ilością otworków. Poprzez każdy otworek pompuje się pastę innego koloru. Zachodzi to bardzo szybko - w przeciągu sekundy wypełnia się kilka tub i natychmiast zasklepia na końcu. W tubie kolory mieszczą się razem, ale nie mieszają się, bo dyfuzja w gęstej masie jest ograniczona. Jak się jednak pomiędli nieco tubą, łatwo zaburzyć równoległość wycieku. Normalne wyciskanie pasty powoduje równomierny wypływ masy tak, jak jest ułożona w tubie. Mała rzecz, a cieszy. Kolorowe pasty zwykle składają się białej, czerwonej i niebieskiej. Nie chodzi tu o barwy sztandarowe Francji czy USA, ale jest to kontynuacją starej tradycji związanej z zawodem, teraz nie mającym już wiele wspólnego ze współczesną dentystyką, mianowicie z zawodem balwierza, cyrulika, golarza, czyli fryzjera.
A przy okazji warto zauważyć, że po raz pierwszy pastę w tubach wprowadził na rynek Dr Washington Sheffield w stanie Connecticut w roku 1892. Przedtem pastę sprzedawano w słoikach lub na wagę, ponieważ bardzo często był to proszek, z którego dopiero w domu produkowano pastę. Do niedawna jeszcze i w Polsce sprzedawano pastę do zębów postaci wydłużonych kostek, które kładło się na szczoteczkę, zanurzało do wody i dopiero robiła się z tego pasta. 

[QZD02::072];[QZD01::060];ART31-021p071

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


czerwiec 2004

v.52

  Site Meter