|
|
Jedno zdumienie dziennie... |
|
|
Pasta do zębów ma długą i
interesującą historię. Posługiwali się nią już
starożytni Egipcjanie. Egipska pasta była bardzo
prosta w swym składzie. Był to sproszkowany
pumeks zwilżony octem. Nie znali szczoteczek do zębów.
Zamiast tego używali gałązki zmiażdżone
(pogryzione) na
jednym końcu. Rzymianie byli bardziej wymyślni i uważali,
że najlepiej do czyszczenia zębów nadaje się pasta złożona
ze sproszkowanego pumeksu nasyconego uryną. Nie wiadomo czemu
uznawano, że
najlepsza jest uryna portugalska. Sprowadzano ją
specjalnie dla rzymskiej arystokracji. Na pewno rolę
odgrywało tu egzotyczne pochodzenie - Portugalia była
wtedy odległą prowincją rzymską. Ale najważniejsze,
że uryna działała. Składnikiem czynnym jest amoniak,
dlatego też stara uryna była najskuteczniejsza. Może
to i dziwne, ale uryna jako płyn do płukania ust i
mycia zębów używana była jeszcze w osiemnastym
wieku. Czy nie warto ożywić tej pięknej tradycji
teraz, kiedy w ramach Wspólnoty Europejskiej Portugalia
jest
bliska i import uryny byłby pewnie stosunkowo tani i
prosty. A popyt? Jak we wszystkich sprawach związanych
z kosmetyką i życiem codziennym, to tylko sprawa umiejętnej
perswazji telewizyjnej.. Po kilku przekonywujących
audycjach, z powołaniem na źródła zachodnie, każdy
będzie wiedział, że najmilszy zapach z ust, to
przefermentowana, importowana uryna portugalska.
Były różne mody w zakresie domowej i przemysłowej
produkcji past, ale istotna innowacja nastąpiła
dopiero w roku
1956, kiedy to firma Proctor & Gamble wprowadziła
pastę fluoryzowaną ('Crest with Fluoristan!'). Fluor
stanowi istotny składnik emalii zębowej. Jego brak
sprzyja rozwojowi próchnicy. Dodatek fluoru do pasty i
wody pitnej ma zapobiegać próchnicy zębów, choć
opinie fachowców na ten temat wcale nie są tak
jednoznaczne. [QZD01::060]6,7,8 |
|||
witrynę prowadzi |