| |
Galon rumu
i uwiecznienie za pierwszy rzut oka na Nową
Zelandię.
Pod koniec września 1669, po ponad
trzymiesięcznej podróży po opuszczeniu
Tahiti, Cook,
wytrawny żeglarz, zorientował się, że jego statek
zbliża się ku jakiemuś większemu lądowi. Pojawiły
się ptaki na niebie, w morzu widać było glony typowe
dla akwenów przybrzeżnych. Zapowiedział wtedy załodze,
zgodnie z marynarskim obyczajem, , że pierwszy kto spostrzeże ląd dostanie galon rumu i jego
imię utrwalone zostanie na mapach.
Nicholas Young, dwunastoletni chłopak, pomocnik lekarza
okrętowego wdrapał się na maszt i ujrzał na
horyzoncie wąski zarys brzegu. Wrzasnął wtedy
magiczne dla marynarzy słowo: 'Ziemia!'. Kto żyw wybiegł
na pokład i wszyscy ujrzeli skrawek ziemi na
horyzoncie, choć widzieć tego nie mogli, bo patrzyli w
drugą stronę, a z pokładu i tak tego nie można było
dojrzeć. Tak podśmiewywał się Banks z załogi, która
dopiero po kilku godzinach mogła ujrzeć ląd. Działo
się to dokładnie o pól do drugiej szóstego października
1669.
Nick
dostał galon rumu, ale chyba sam go nie wypił i załoga
miała niezły ubaw dysponując dodatkiem do swojej
dziennej racji alkoholowej. Do dziś półwysep, który
dostrzegł Nick z masztu 'Endeavour' nosi jego nazwę.
Widać go na szczegółowszych mapach Nowej Zelandii koło
Gisborne w pobliżu osady Murawai w Zatoce Ubóstwa
(Poverty
Bay) na Wyspie Południowej. Maorysi nazywali to miejsce
ładniej - Te Upoko-o-te kuri-a-Paoa. Cook widział
też ze statku czczone wzgórze Titirangi, ale to inne
Titirangi, niż miejsce pobytu niżej podpisanego.
Tak więc pierwszą osobą, która odniosła konkretną
korzyść materialną z odkrycia Nowej Zelandii był
dwunastoletni Nicholas Young. Dwunastoletni chłopcy na
statkach brytyjskich nie byli niczym nadzwyczajnym w
tamtych czasach jako pomocnicy kucharza czy cyrulika,
ten akurat przeszedł do historii tego kraju. Dziwne, że
nic więcej o nim nie wiadomo. Tylko jeden z członków
załogi, który prowadził swój własny pamiętnik
napisał tajemnicze słowa: 'Diabelska zmowa psuje dobre
obyczaje, N. Young to sukinsyn'. Może nie dostał
swojej porcji rumu z puli Nicka?
A dziś, Przylądek Nicka, choć jest własnością
jakiegoś Amerykanina, został uznany za teren chroniony
i wszyscy mają ustawowo zapewniony doń dostęp.
[QZD01::096[;[QZD01::087];QAB01568m32
|
|