Jedno zdumienie dziennie...

 

Tubylcy też ludzie.

Pierwsza wyprawa Cooka na akweny Pacyfiku Cooka dotarła do Tahiti 13 kwietnia 1769 i wkrótce zaczęto nawiązywać kontakty z tuziemcami. Tu weszły w moc instrukcje Towarzystwa Królewskiego co do sposobu postępowania z napotkanymi tuziemcami. Hrabia Morton, ówczesny prezydent Towarzystwa, które wraz z Admiralicją organizowało wyprawę, nakazywał niezwykle humanitarnie traktować mieszkańców nowoodkrytych ziem. A pamiętajmy, że w tym czasie wszyscy zachwycali się systematyką Linneusza, który ludzi zaklasyfikował do dwóch gatunków : Homo sapiens i Homo monstrosus. Do pierwszego gatunku, oprócz Europejczyków należeli Azjaci, Afrykanie i Indianie Amerykańscy. Patagończycy i Hotentoci należeli do gatunku Homo monstrosus. Polinezyjczycy nie zostali sklasyfikowani, bo nikt w Europie o nich nie wiedział. Nieczęsto mówi się o tym w popularnych opracowaniach linneuszowskiej systematyki. 
Warto zacytować nieco z  instrukcji Mortona i przymierzyć to do historii kolonializmu. 
Prezydent Towarzystwa polecał: 
 

"Należy wykazywać najwyższą cierpliwość i wyrozumiałość w odniesieniu do tubylców wszystkich lądów do których statek dotrze. Kontrolować drażliwość marynarzy i powstrzymywać nieuzasadnione używanie broni palnej. Trzeba mieć zawsze na uwadze, że rozlew krwi tych ludzi jest przestępstwem najwyższego stopnia. To są ludzkie istoty, stworzeni przez tego samego wszechmocnego Autora, równie pod jego pieczą jak najbardziej cywilizowani Europejczycy, być może tylko mniej zaczepni, więc tym bardziej zasługujący na jego łaski. 
Oni są naturalnymi, i w najdosłowniejszym tego słowa znaczeniu, legalnymi właścicielami tych różnych regionów, które zamieszkują. Żaden Naród Europejski nie ma prawa okupować jakiejkolwiek części ich kraju ani osiedlać się wśród nich bez ich dobrowolnej zgody. Podbój takich ludów nie może mieć żadnych sprawiedliwych podstaw, ponieważ oni nigdy nie mogą być agresorami. 
Mogą naturalnie i słusznie starać się odpędzić intruzów, którzy ich zdaniem przyszli zburzyć ich spokojne władanie swoim krajem, obojętnie czy takie stanowisko jest uzasadnione, czy też nie. 
Z tego względu, jeśli by we wrogi sposób sprzeciwiali się lądowaniu i zabili jakichś ludzi w obronie, nawet to nie uzasadnia strzelania do nich dopóki wszelkie inne, delikatne sposoby nie zostaną wyczerpane."

[QZD01::098];[QZD01::087];VA-423p112-3
'drogowskazem' są ozdobne pióra maoryskich wioseł.

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


czerwiec 2004

v.52

  Site Meter