Jedno zdumienie dziennie...

 

 
Szarłat rośliną diabelską.

To co Bernardino de Sahagún widział i opisywał, bluźnierstwa, jakich się Aztekowie dopuszczali spożywając rytualnie chlebki z mąki szarłatu i miodu oraz używając wino w obrządkach świadczyło, że Indianie grzeszą straszliwie narażając się na ogień piekielny. Jeszcze kilkadziesiąt lat później, w roku 1626, inny misjonarz, Hernando Ruiz de Alarcón, postawił przysłowiową kropkę na 'i'. 
W traktacie o przesądach indiańskich
(Tratado de las supersticiones y costumbres gentilicas que hoy vive entre los indios naturales destu Nueva Espańa) opisuje, jak to Indianie biorą  ziarna szarłatu z pierwszego plonu, mielą je, i z ciasta robią małe, ćwierćmetrowe figurki ludzkie, szykują wiele wina, umieszczają to w miejscu obrzędowym, często zapalają świeczki i palą kadzidło. Wino składają jako dar bożkowi, wygłaszają mowy dziękczynne, ale same figurki zachowują starannie do następnego dnia, kiedy to dzielą je między wszystkich uczestników uroczystości jako ofiarę wotywną, znów wygłaszają mowy i uroczyście zjadają. 
"Ten fakt jest najlepszym dowodem, jak bardzo stara się szatan, i ile czyni wysiłków by kontynuować swój pierwotny grzech, to znaczy arogancję i chęć upodobnienia się do Boga ... jako że w tym co akurat opisałem widać najwyraźniej dokładne naśladownictwo tajemnicy Najświętszego Sakramentu Ołtarza, w której nasz Pan, biorąc pod uwagę korzyści naszego odkupienia nakazał, byśmy go prawdziwie spożywali, podczas gdy szatan, który jest wrogiem wszystkiego co dobre, raduje się, gdy ci nieszczęśnicy spożywają go lub pozwalają się wziąć w jego władanie przez jedzenie tych małych idoli"
W obyczajowości indiańskiej spożywanie ciała ich boga poprzedzone było rytuałem oczyszczenia. Z rozkazu kapłana przed komunią należało się dokładnie umyć, co czyściło i ciało i ducha. Tak samo każdy, kto zgłosił się do kapłana z jakąś chorobą swoja czy swoich bliskich, musiał się najpierw oczyścić przez dokładne mycie, praktykowano też pewną formę spowiedzi. Każde zalecenia lecznicze kapłana zawierały polecenie oczyszczenia, przygotowania ciasta z szarłatu zmieszanego z miodem (tzoalli) i spożycie go jako komunii. 
Wobec takich bluźnierstw dokonywanych przez Indian, nic dziwnego, że bogobojni Hiszpanie zakazali uprawiać szarłat i spożywać wszelkie produkty z szarłatowej mąki. Zakazano też używania łaźni, tak ważnego elementu w tradycyjnej medycynie azteckiej i kulcie.
Co bardziej dociekliwi przypuszczali nawet, że bluźniercze praktyki są dowodem, iż chrześcijaństwo dotarło do Nowej Hiszpanii przed przybyciem konkwistadorów. Pomysły takie były potępiane, naturalnie ze względów politycznych. 
I tak cenna roślina uprawna, znana Aztekom 3000, a może 7000 lat, została potępiona na wieki, wypędzona zarówno z pól jak i z kuchni. Na prowincji meksykańskiej nie zapomniano jednak ciasta szarłatowego z miodem i wytwarzano słodycze zwane alegria robione dokładnie wedle kapłańskich przepisów. 
Dopiero stosunkowo niedawno zaczęto na nowo wprowadzać pod uprawę szarłat jako cenne źródło o dużej wartości pokarmowej. (o czym wkrótce)

ilustr: szarlat (Amaranthus); Indianie przez łaźnią.
[QZD00::068]1-9

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


kwiecień 2004

v.49

  Site Meter