|
Śmiertelna trucizna dla upiększania
pań.
Wszystkie omówione poprzednio trucizny to prawie
nic w porównaniu z najbardziej znaną, jak dotąd, substancją trującą
jaką jest botulina. Botulina, czyli jad kiełbasiany, produkowana jest
przez Clostridium botulinum, pospolitą, gram-dodatnią bakterię
beztlenową. Same bakterie i ich zarodniki nie są groźne. Spotykamy się
z nimi częściej, niż sądzimy.
Clostridia
występują właściwie wszędzie, w glebach uprawnych i leśnych, na
dnie zbiorników wodnych, strumieni i wodach zatok morskich, w
przewodzie pokarmowym ryb i ssaków, skrzelach i wnętrznościach krabów
i małży. Dopiero botulina, neurotoksyna o potężnej mocy, produkowana
w warunkach beztlenowych bije wszelkie znane rekordy toksyczności. U człowieka,
nawet niewyobrażalnie małe ilości botuliny wywołują objawy
chorobowe zwane botulizmem i corocznie w samych Stanach Zjednoczonych
pada jej ofiarą kilkadziesiąt osób. Powiedzenie, że zaledwie trzy
pikogramy spożyte przez człowieka powodują śmiertelne zagrożenie
nie wiele mówi z tego względu, że wyobraźnia nasza nie jest
nastawiona na tak drobne ilości. Botulina jest około
sto milionów razy bardziej bójcza niż cyjanowodór. Jeden gram botuliny wystarcza na zatrucie kilku milionów
osób, przemawia to bardziej do wyobraźni, jeśli potrafimy sobie wyobrazić kilka
milionów śmiertelnie zatrutych osób... A żeby już do końca oszołomić
się tą makabreską, wyliczmy, że jeden kilogram botuliny A wystarcza
by zatruć całą ludzkość. Wyprodukowanie znacznych ilości botuliny
nawet w prostych warunkach laboratorium przydomowego nie jest trudne. Każdy
mikrobiolog to potrafi... Nie trzeba się rozwodzić jak miłe pole do
działania mają tu terroryści wszelkiej maści. Są zresztą dowody,
że zdają sobie z tego sprawę i mają poważne osiągnięcia w tym
zakresie (p. Afganistan). Koniec makabreski.
Jeśli Clostridia są tak pospolite, dlaczego jednak stosunkowo niewiele
jest przypadków śmiertelnego zatrucia w tzw. krajach cywilizowanych i
prawie wszystkie są wynikiem niestarannego konserwowania produktów spożywczych
w warunkach domowych. W niedostatecznie wysterylizowanych,
'zapuszkowanych' czy 'zawekowanych' środkach spożywczych bakterie
znajdują doskonałe miejsce do rozwoju i produkowania botuliny. Najczęstszym
źródłem botuliny są kiełbasy, inne produkty mięsne, oraz puszki mięsne,
rybne i warzywne. Powstające przy tym gazy powodować mogą tzw.
bombaż. Należy więc za wszelka cenę unikać puszek ze śladami bombażu.
Ale daleko przed przejawami bombażu niedostatecznie wysterylizowane środki
spożywcze mogą być zabójcze. Istotnym czynnikiem zmniejszającym
liczbę zatruć botuliną jest wrażliwość tej trucizny na podwyższone
temperatury. Mówimy o termolabilności białek. Botulina ulega rozkładowi
po kilkunastu minutach podgrzewania do temp. 80 oC, natomiast
same zarodniki bakterii odporne są nawet na temperatury rzędu 120 oC,
stąd tak ważne jest przestrzeganie reguł konserwowania środków spożywczych.
Można się zastanawiać jaki jest biologiczny, ewolucyjny sens
produkowania tak potężnej trucizny nastawionej najwyraźniej na
zabijanie organizmów wyższych. Wydaje się, że Clostridia, jako
beztlenowce, odnoszą korzyść z tego, że uśmiercą np. ssaka, w którym
się znajdują. Przynajmniej na jakiś czas stwarzają warunki
beztlenowe umożliwiające wyprodukowanie kilkunastu pokoleń bakterii.
Tak światek się toczy..
Ale i botulina znajduje pożyteczne zastosowania i to gdzie? W kosmetyce. Jako neurotoksyna paraliżująca
mięśnie, odpowiednio
podana, likwiduje pojawianie się zmarszczek na skórze, obniża pocenie
się, łagodzi migrenę. Wiadomo, dla piękna słodka jest i trucizna.
Nie należy jednak nacierać się kiełbasą, którą poprzednio otruł
się pies. Stosowanie 'Botoxu', preparatu botulinowego wymaga wymaga
wielkiej fachowości.
Na il. Clostridium botulinum pod dużym
powiększeniem.
[QZD00::099];[QZD00::084]
|
|