| |
Tupilak, czyli jak zabić
wroga bez użycia samobójcy.
Najpierws
formujemy potworka w postaci psa. Niezawodnie działajacy Tupilak
powinien się składać z części martwego dziecka, kości zwierząt,
najlepiej zabitych przez wroga, którego chcemy 'załatwić', właściwy
kształt nadajemy przez uzupełnienie braków torfem i wszystko
zaszywamy w skórę psa. Powinny być widoczne żebra i chudy grzbiet,
bo Tupilak działa lepiej, jak jest wygłodzony.
Oczywiście wszystko to robi czarownik, który też udziela potworkowi
swojej mocy seksualnej i ożywia go jemu tylko znanym zaklęciem. Następnie
szczuje się Tupilakiem wroga i rzecz jest załatwiona.
Jeśli jednak przyszła ofiara okaże się silniejsza od czarownika,
pozna się, że to nie pies, a potwór go nachodzi, wtedy może odwrócić
moc i skierować ją na nadawcę, w tym przypadku czarownika. Czarownik
ma tylko jedną szansę obronić się przed potworem, który sam stworzył
- musi przyznać się publicznie, że jest czarownikiem. Straci
wtedy swą moc, a może też narazić się na zemstę tych z plemienia,
którzy sądzą, że ich pobratymcy zostali przez czarownika 'załatwieni'
poprzednio.
Tak przynajmniej załatwiać można porachunki wśród Inuitów (Eskimosów)
na Grenlandii. Nie brak było samobójczych zamachowców, no i adresat
był konkretny, miał szansę wykazania swojej siły, a najważniejsze,
ofiarą nie padali przypadkowi członkowie plemienia.
Gdyby tak teraz można było uruchomić takiego Tupilaka! Kłopot jednak
w tym, że w krajach tropikalnych nie działa..
[QZD00::060];ART30\005\309
|
|