Jedno zdumienie dziennie...

 

 zestawienia tematyczne 

 

 Tupilak, czyli jak zabić wroga bez użycia samobójcy.

Najpierws formujemy potworka w postaci psa. Niezawodnie działajacy Tupilak powinien się składać z części martwego dziecka, kości zwierząt, najlepiej zabitych przez wroga, którego chcemy 'załatwić', właściwy kształt nadajemy przez uzupełnienie braków torfem i wszystko zaszywamy w skórę psa. Powinny być widoczne żebra i chudy grzbiet, bo Tupilak działa lepiej, jak jest wygłodzony.  
Oczywiście wszystko to robi czarownik, który też udziela potworkowi swojej mocy seksualnej i ożywia go jemu tylko znanym zaklęciem. Następnie szczuje się Tupilakiem wroga i rzecz jest załatwiona. 
Jeśli jednak przyszła ofiara okaże się silniejsza od czarownika, pozna się, że to nie pies, a potwór go nachodzi, wtedy może odwrócić moc i skierować ją na nadawcę, w tym przypadku czarownika. Czarownik ma tylko jedną szansę obronić się przed potworem, który sam stworzył - musi przyznać się publicznie, że jest czarownikiem. Straci wtedy swą moc, a może też narazić się na zemstę tych z plemienia, którzy sądzą, że ich pobratymcy zostali przez czarownika 'załatwieni' poprzednio. 
Tak przynajmniej załatwiać można porachunki wśród Inuitów (Eskimosów) na Grenlandii. Nie brak było samobójczych zamachowców, no i adresat był konkretny, miał szansę wykazania swojej siły, a najważniejsze, ofiarą nie padali przypadkowi członkowie plemienia. 
Gdyby tak teraz można było uruchomić takiego Tupilaka! Kłopot jednak w tym, że w krajach tropikalnych nie działa..

[QZD00::060];ART30\005\309

 
 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


marzec 2004

v.47

  Site Meter