|
|
Jedno zdumienie dziennie... |
|
|
Ostatnia Wieczerza po indiańsku. Spośród setek wersji 'Ostatniej Wieczerzy",
najczęściej bardziej lub mniej udanych naśladownictw wielkiego
dzieła Leonarda da Vinci, obraz w wykonaniu Markosa Zapaty wart jest,
by zwrócić nań uwagę.
Fachowcy twierdzą, że nie jest to dzieło malarskie najwyższej klasy i niewątpliwie jest naśladownictwem da Vinci.
Ma to swoje uzasadnienie. Słynna malarska szkoła w
Cuzco założona przez Diego
Quispe T'ito, której Zapata był jednym z filarów, powstała na
zapotrzebowanie hiszpańskiego kleru intensywnie nawracającego Indian
na katolicyzm. Budowano kościoły, w tym tę wspaniałą katedrę, a obrazy religijne trzeba było produkować na
miejscu ze względów ekonomicznych. Jednak, aby być w
zgodzie z egzegezą, należało naśladować ultrakatolickie hiszpańskie
wzorce. Ale Zapata był artystą miejscowym, urodził się w Cuzco, szczegółów
europejskiego życia nie znał. Z natury rzeczy wprowadził więc do swoich
obrazów elementy
swojskie, dla nas czasem zdumiewające, jak choćby ta świnka
morska przed Jezusem.
(Mam pewien kłopot z ustaleniem, która wersja kopii obrazu Zapaty jest poprawna. Często zdarza się, że przygotowując ilustracje do druku w ostatecznej wersji wychodzą w książce lustrzane odbicia oryginału. To miało miejsce w którymś dostępnym mi wydaniu, ale nie wiem w którym.. W wersji pocztówkowej Chrystus trzyma chleb w lewej ręce, a błogosławi prawą. W poważnym wydaniu artystycznym jest odwrotnie. Z drugiej strony, szarfa w którą ubiera Zapata Jezusa założona jest poprawnie w wydaniu artystycznym, tak jak Hiszpanie wówczas szarfy zakładali. Oryginału nie pamiętam na tyle, żeby rzecz rozstrzygnąć.) |
||
|
[QZC00::040]3;[QNT92::038];ART29\001\238-;QCP05088\14\092 |
witrynę prowadzi |