Jedno zdumienie dziennie...

 zestawienia tematyczne 


Rośliny, które mają sny. 

Dla australijskich aborygenów, kilkuset plemion zamieszkujących ten kontynent od kilkudziesięciu tysięcy lat, cały świat, przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, a także poszczególne zjawiska, przedmioty i tereny to jeden wielki Sen. Świat aborygenów jest pełen tajemnic i 

"- co jest ważne, jest poza możliwością wytłumaczenia - to pierwsza rzecz, jaką trzeba zrozumieć. Jak coś przestaje być tajemnicze, przestaje być prawdziwe -"

 - tak to ujął David Mowaljarlai, starszy plemienia Ngarinyin z rejonu Kimberley.
Wierzenia, sztuka, obyczaje i obrządki to sposób porozumiewania się z przodkami i wszelkimi zjawiskami świata. Aby porozumiewanie było skuteczne, musi ono być poprawne. Stąd powstała bardzo skomplikowana symbolika zachowań i wierzeń, a wymagania poprawności pociągnęły za sobą utrwalenie, pewne skostnienie stylu trwającego być może przez setki i tysiące lat. 
Szczególnie uderzający jest sposób przedstawiania w sztuce roślin, zwierząt, i zjawisk przyrody, na równi z ludźmi, duchami przodków i sił sprawczych.
Chyba to jedyna kultura, gdzie rośliny śnią i przedstawia się to w malarstwie. 
Obok malowidło na drzwiach szkoły w Yuendumu wykonane przez Cookie Japaljarri Syewarta przedstawia sen pomidora pustynnego (Solanum centrale) i pochrzynu (Dioscorea sp.), ważnych roślin dla zbierackich ludów Australii.  

A tak 'śni' ziemniak pustynny na obrazie autorstwa Paddy Jampalwarnu, opiekuna plemiennej 'Krainy Snu' w Kulingalimpa-Mirirrinyungu. 
Znający symbolikę plemienną odczytać tu mogą jak ziemniak śni o przodku wszystkich ziemniaków pustynnych, który wędrował od Lirlpurri do Pijangarangara rozsiewając w czasie wędrówki nasiona na wszystkie strony dla pożytku ludzi.  

 

A tu widzimy 'sen nasion'. Obraz autorstwa Jimmy Jampijinpa Robertson przedstawia nasiona śniące o tym, jak kobiety (te duże półkola) ucierają je na kamieniu odłożywszy przed siebie tyczki, a dzieci (małe półkola) przyglądają się robocie i starają się uszczknąć co nieco, za co je matki karcą. Utarte nasiona gotuje się w dużym okrągłym naczyniu. Na obrzeżach widać suche strączyny, z których je wyłuskano. 

 

 
 

Można sobie pośnić, jakby przedstawiała się botanika opisowa, gdyby aborygeni podłożyli podwaliny wiedzy o roślinach. Wtedy studenci, zamiast obkuwać nazwy łacińskie i wzory kwiatowe, obkuwali by we śnie systematykę snów botanicznych i sposoby jej przedstawiania... To by dopiero był piękny przedmiot, nie to co teraz.. 

[QZD00::014];RCP05045\24\099;QCP050090\16\098,094

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


luty 2004

v.42

  Site Meter