zestawienia tematyczne 


 

Broń zaczepna współczesnej kobiety (III). 

Kiedy już broń średniego zasięgu odniosła swój skutek i ofiara umożliwiła zbliżenie się na odległość kilkunastu czy kilku metrów (na tym etapie obowiązuje absolutna granica - nie należy podchodzić do ofiary na odległość mniejszą niż dwa metry, góra - półtora metra), można zastosować broń krótkiego zasięgu. 
W tej kategorii mieści się oddziaływanie poprzez zmysł powonienia i niezawodne feromony. Nie ma nic bardziej irracjonalnie pociągającego niż naturalny zapach kobiecego ciała. Kiedy zdarzają się kłopoty z naturalnym zapachem, można go wzmocnić umiarkowanie afrodyzjakami lotnymi w odpowiednich perfumach (broń Boże dezodoranty, które mają moc destruktywną nawet dla najbardziej spragnionego chłopa). Nie ma nic bardziej oszałamiającego i otumaniającego ofiarę niż nagłe znalezienie się w chmurce obezwładniającej broni chemicznej. Prawdopodobieństwo, że facet da w wtedy nogę jest prawie wykluczone. Na tym etapie także właściwe rozmieszczenie biustu i jego ekspozycja ma znaczenie zasadnicze. 
Uczeni różnych specjalności nie mogą dojść do zgodnej opinii, dlaczego biust ma taką magnetyczną moc na mężczyzn. Kulinarne czy gastronomiczne aspekty sprawy trzeba uważać za żałosne uproszczenie niedorozwiniętych seksualnie antropologów. Jedyna rzecz jaka uczonym przychodzi do głowy, to niezbędność zakrywania tego, co ma być przedmiotem pożądania. Nie ma seksu bez zakrywania i odkrywania. Biust zakrywać rękoma jest stosunkowo łatwo. Znacznie trudniej zakrywać przecież rękami drobne stópki Japonek będące tam najbardziej wstydliwą częścią kobiecego ciała (wyobraźmy sobie głupią pozę w takiej sytuacji!), nie mówiąc o pośladkach Hotentotek. Z zakrywaniem rękoma nawet obfitego biustu Europejek czy Amerykanek nie ma najczęściej problemu dzięki różnym sztuczkom medyczno-technicznych. I tutaj należy się wyraźne ostrzeżenie. Sztuczny biust jest bardzo przydatny jako broń kategorii pierwszej czy drugiej, bywa jednak wysoce niebezpieczny jako broń bliskiego zasięgu. Odkrycie sztuczności przed ostatecznym popadnięciem w pułapkę grozi nienaprawialnym odstraszeniem ofiary. 
Po skutecznym omotaniu ofiary przy pomocy broni bliskiego zasięgu pora na etap ostatni, w którym, paradoksalnie, broń osobista stosowana jest dla celów niby-obronnych. Jest to pozorny tylko paradoks, bo przecież nie o obronę, w istocie rzeczy chodzi chodzi, a wręcz przeciwnie. Tej osobistej broni, broni działającej na odległość mniejszą niż kilkadziesiąt centymetrów czy kilka milimetrów omawiać w szczegółach tu nie będziemy, wiemy o co chodzi, zalecamy jednak jej stosowanie, choć z dużym umiarem i rozsądkiem. Na tym etapie nieco tajemniczości nie zaszkodzi. Mężczyzna, choćby nie wiem jak usidlona, musi mieć przekonanie, że coś zdobywa, żeby swoje funkcje spełniać właściwie i zadawalająco. Ale energia zainwestowana w proces zdobywania musi się jakoś opłacać, dlatego nie należy przesadzać ze stosowaniem broni osobistej na tym etapie.  

(cz. II)

 

[QZD00::003];[QZD00::001];[PCN2::029]/20010221

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


luty 2004

v.42

  Site Meter