zestawienia tematyczne 


 

 Polski geniusz handlowy. 

I pomyśleć, że jakieś zachodnie obdartusy obdarzają nas epitetami w rodzaju 'polski bałagan', 'polskie millerczenie', 'polskie warcholstwo', 'polska gospodarka', i in., imputując w ten sposób, jacy to my jesteśmy do niczego, jakie to z nas przygłupy, co jest szczególnie kłopotliwe przed wejściem do Unii. Oczywiście to wszystko robota światowej, żydowsko-niemiecko-rosyjsko-brytyjsko-amerykańsko-eskimoskiej konspiracji antypolskiej, ale fakt jest faktem. 
A tymczasem, na przekór tym nicponiom i obszczekiwaczom, mamy w Polsce przykłady wspaniałych pomysłów gospodarczych, nie waham się powiedzieć, wręcz genialnych pomysłów ekonomiczno-handlowych. 
Jak podaje prasa, zielonogórski 'POLMOS", zasłużona niezwykle instytucja w zakresie krzewienia alkoholizmu w Polsce i Szwecji, sprzedaje wódkę wraz z dołączoną do każdej półlitrówki płytą CD zawierającą kurs języka angielskiego.
Podsuwam (bezpłatnie) hasło reklamowe:

"Zalewając pałę, śmielej wracasz w krąg kultury europejskiej!" 

Przyznaję się bezwstydnie, że korzystając z polskiego pomysłu, chciałem pomóc równocześnie ekonomii nowozelandzkiej i polskiej, podpowiedziałem więc odpowiednim czynnikom co i jak należy robić. 
Inicjatywę podjęto entuzjastycznie, z pewną modyfikacją. Nowozelandczycy na ogół nie wpadają na nowe pomysły, tacy już są, ale wspaniale adaptują genialne pomysły innych do własnej sytuacji, robią porządną robotę, no i dobrze na tym wychodzą. Zmodyfikowali więc polski wynalazek tak pięknie łączący erę komputerową z odwiecznymi polskimi tradycjami. Główne firmy księgarskie mają zamiar sprzedawać przewodniki po Polsce, płyty z muzyką polską (ceniony jest tu Górecki, Penderecki, msza bitowa) z dołączoną butelką polskiej wódki. Pewnie dołączony będzie slogan, jak to jest w modzie, coś w rodzaju: 

"Chcesz widzieć wielkie Polaków współczesnych czyny, 
Patrz na nie przez pryzmat butelczyny."

Mają jednak kłopot z przetłumaczeniem sloganu na nowozelandzki. A ja im nie pomogę, choćby nie wiem co. Taki już jestem. 
Narzekają, niestety, że z polskimi firmami trudno się dogadać co do terminowych i spolegliwych umów, będzie więc to zapewne wódka polska produkowana w Chińskiej Republice Ludowej lub na Tajwanie. Szkoda, ale i tak korzyść nasza, przynajmniej pod względem kulturowym. 

temat zapodała: M. Kuś (Kraków), ujadowicił RA
[QZC09::096];[QLE11::063]

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


luty 2004

v.42

  Site Meter