zestawienia tematyczne 


 

 Szminka.

Kobiety zawsze chciały wyglądać tak, jak nie wyglądają. I dobrze, skoro to podnosi je na duchu. Podstawowym rynsztunkiem kobiet, od Babilonii, Egiptu, aż do naszych czasów była i jest szminka. Niespodzianką było odkrycie w jaskini Blombos w Południowej Afryce. Znaleziono tam bryłkę ochry, którą najprawdopodobniej używały mieszkanki 70.000 lat temu, a więc gdy u nas szalały mamuty, niedźwiedzie jaskiniowe, i inna przedpotopowa fauna. 
Stosunkowo niedawno jednak, podczas różnych nawrotów purytanizmu uważano, że szminka, czerwone usta,  oznaczają pasję, a tego należało się wystrzegać za wszelką cenę. Jeszcze w roku 1924 nowojorska 'Rada Zdrowia' (The New York Board of Health) przymierzała się do legislacyjnego zakazu używania szminki z wyjątkiem sytuacji, kiedy trzeba było maskować skutki choroby. Nie argumentowano jednak tych prób względami religijnymi, ale zdrowotnymi. Zdaniem Rady szminka zawiera trucizny, które mogą okazać się szkodliwe dla zdrowia... mężczyzn całujących wyszminkowane kobiety. 
Z czego składa się szminka? Oprócz wosku, oleju oliwkowego, zawiera różne kwasy organiczne, które powodują czerwienienie warg, a także barwniki i 'środki odblaskowe'. Wargi muszą błyszczeć i zawdzięczają to rybom, a ściślej zmielonym rybim łuskom traktowanym uprzednio kwasem. Kolory różnych odcieni otrzymuje się stosując najtajniejsze receptury różnych firm, ale do bardzo niedawna zasadniczym barwnikiem były sproszkowane pluskwiaki - t.zw. koszenila. Samice Dactylopius coccus (rodz. Coccidae) zbiera się delikatnie z opuncji, pospolitego kaktusa tropikalnego, suszy (po zagotowaniu), miele dokładnie i ze 120-140 tysięcy samic otrzymuje się jeden kilogram barwnika koszenilowego, lub kwasu karminowego. I teraz, co lepsze szminki bazują na pluskwiakach, choć częściej stosuje się barwniki syntetyczne. Jak dotąd trucizny nie ma, ale, bakterie doskonale czują się na uszminkowanych ustach, bo rozwijać się mogą przez dłuższy czas niczym niepokojone. Kobiety mają niezwykłą umiejętność nie lizania warg w czasie jedzenia, a nawet w czasie najbardziej namiętnego plotkowania. Więc może coś w tym jest z tym ostrzeganiem przed trucizną.. 
Ale prawdziwą truciznę także stosowano w szminkach. Na przykład Rzymianki malowały się czerwonym tlenkiem ołowu (minia, Pb3O4).  

[QZC09::037];[QNT76::080];ART28\05\047;[QNT48::040]

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


styczeń 2004

v.40

  Site Meter