| |
Azbestoza.
Jak się ocenia, na azbestozę umiera w Wielkiej
Brytanii więcej osób rocznie, niż w wyniku wypadków drogowych. Ze
względu na liczne zastosowania azbestu w różnych dziedzinach przemysłu,
a nawet w gospodarstwie domowym, przewiduje się, że aż jeden procent mężczyzn
urodzonych w latach czterdziestych umrze na azbestozę. Liczba ta będzie
wzrastała, ponieważ choroba przejawia się często dopiero po wielu
latach od momentu 'nawdychania' się azbestu.
Przypatrzmy się, na czym polega śmiertelne niebezpieczeństwo
kontaktowania się z azbestem.
Oddychając pobieramy wraz z powietrzem miliony dobnych pyłów
zawieszonych w powietrzu. Nos i oskrzela mają zdolność wiązania
zawiesin, usuwania ich i przepędzania do górnych odcinków układu
oddechowego, skąd usuwane są mechanicznie (po to mamy chusteczki..). Najdrobniejsze pyły, a do nich należy rozdrobniony azbest, nie są jednak
wychwytywane i docierają do samych pęcherzyków płucnych. Tam na
ewentualnych intruzów czeka specjalna straż komórkowa, tzw.
makrofagi. Problem
polega jednak na tym, że są one świetne w wyłapywaniu np. bakterii,
ale cienkie igiełki (jak w tle), są za długie i zbyt ostre, by mogły
być unieszkodliwione przez makrofagi. Niemniej, walczą one jak mogą,
często po prostu rozdwajają się, nie mogąc powlec przeciwnika (p.
zdjęcie spod mikroskopu elektronowego). Wtedy zachodzi coś, na
co mechanizm obronny nie jest przygotowany. Rzecz w tym, że zawartość makrofagów to
bardzo agresywna mieszanka enzymatyczna, która na nic się nie przydaje
w walce z azbestem, natomiast uwolniona, niszczy komórki pęcherzyków
płucnych. W nich to odbywa się pobieranie tlenu (mamy ich aż 300
milionów). Uszkodzenia zmniejszają zdolność wymiany gazowej, ale to
nie wszystko. W pęcherzykach płucnych tworzą się mikroskopijne blizn, tzw. fibroza, natomiast
nie zobojętnione igiełki
azbestu (tzw. amfibole) atakowane są przez następne makrofagi, i
historia się powtarza. Następuje coś w rodzaju dodatniego sprzężenia
zwrotnego. Im bardziej organizm stara się opanować intruzów, tym więcej
makrofagów ulega samookaleczeniu. Człowiek oddychający powietrzem
zanieczyszczonym azbestem pochłania setki tysięcy drobnych igiełek. W
wyniku trwałego samookaleczania tworzą się zespoły komórek o
charakterze rakowym, wywołując tzw. mezoteliomę, schorzenie zwane
pospolicie rakiem płuc (jedną z jego form).
Koszty usuwania azbestu z
domów, statków, fabryk itp. są olbrzymie. Pracownicy zaopatrzeni muszą
być w specjalne kombinezony, powietrze bez przerwy filtrowane, stąd
wszelkie sposoby zmniejszające niebezpieczeństwo azbestozy mają poważne
znaczenie społeczne (p. notka o olejku
goździkowym).
Jest jeden, szczególnie groźny czynnik zamieszany w całą tą sprawę.
O ile nawdychanie się azbestu podnosi prawdopodobieństwo zachorowania
na raka płuc pięciokrotnie, to połączenie uszkodzeń azbestowych z
paleniem papierosów zwiększa szansę zachorowalności aż 55 razy!
Wnioski nasuwają się same.
[il.: specjalny kombinezon używany przy robotach 'przeciwazbestowych]
[QZC08::078]5;ART27\44\159
|
|