Pokłon Trzech Króli.

Telewizji przy tym nie było, ale działo się to tak:
"Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejemie Judzkim za króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali:
Gdzie jest ten nowo narodzony król żydowski? Widzieliśmy bowiem gwiazdę jego na Wschodzie i przyszliśmy oddać mu pokłon.
Gdy to usłyszał król Herod, zatrwożył się, a z nim cała Jerozolima."
(Mat.2:1)

Wtedy podstępnie prosił ów przebrzydły król, żeby Mędrcy zdradzili miejsce narodzin żydowskiego króla, bo niby chciał mu złożyć pokłon. Nie dziwię się teraz, że Kramkowski, mój szkolny kolega w Działdowie, zamachnął się na Hroda kosą wrzeszcząc -'pójdź do piekła, boś ty brzydki!' - i dumny król zniknął w czeluściach piekielnych za zasłoną, bo działo się to przy odgrywaniu jasełek w naszej szkole.  

'Oni zaś, wysłuchawszy króla, odeszli. A oto gwiazda, którą ujrzeli na Wschodzie, wskazywała im drogę, a doszedłszy do miejsca, gdzie było dziecię, zatrzymała się.
A ujrzawszy gwiazdę, niezmiernie się uradowali.
I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię z Marią, matką jego, i upadłszy, oddali mu pokłon, potem otworzywszy swoje skarby, złożyli mu w darze złoto, kadzidło i mirrę."
(Mat.2:9-11)

Samą podróż Trzech Króli zadokumentował pięknie Raffaello Botticini (1477-1520) w obrazie "Pokłon Dzieciątku w obecności Św. Barbary i Św. Marcina" namalowanym na przełomie XV i XVI wieku. Wybrany fragment, sam margines obrazu, przedstawia orszak królewski. Widać dokładnie, że mamy do czynienia z koronowanymi głowami.

Cały majestat królewskiego pokłonu widać na ilustracji wyjętej z 'Biblii dla ubogich" (Biblia Pauperum, tzw. wydanie ksylograficzne z XV w., (a o tej Biblii warto kiedyś napisać osobno):

Wiekowy już król, w pięknym, średniowiecznym stroju, złożywszy skromnie koronę na posadzce, wręcza Dzieciątku puchar, pewnie pełen mirry, a Maleństwu aż ręce się trzęsą do złota (p. drugi fragment poniżej). Matka patrzy pobłażliwie na tę pazerność, bo która matka nie lubi jak dziecku dają prezenty? Wszystko dzieje się w dworskiej scenerii, a ze stajenki pozostał tylko kawałek porządnie ułożonej strzechy. Pozostali królowie czekają w kolejce, by złożyć swoje dary. A Św. Józefa po prostu nie ma..

  

Zupełnie inaczej przedstawia tę scenę Mateusz Merian, miedziorytnik, ilustrator Biblii Marcina Lutra wydanej w Strasburgu w 1630 roku.

Tu, zamiast koronowanych głów, widzimy turbany, Magowie najwyraźniej przybyli na wielbłądach, a stajenka, choć murowana, jest zapuszczona, plenią się chwasty (tasznik, mniszek?), opada poszycie. Matka Boska z rezygnacją patrzy jak psują prezentami jej Dziecko, a Św. Józef przypatruje się niechętnie scenie, gotów lachą potraktować intruzów, gdyby okazali się terrorystami... Podkreślone są też negroidalne cechy jednego z królów, czego nie daje się zauważyć w 'Biblii dla ubogich'. Ale były to już czasy reformacji, świat był inny, a na skarby kościelne patrzono podejrzliwie, zupełnie inaczej, niż kilka wieków przedtem.

Zbyt słabo, moim zdaniem, eksponuje się rolę Kaspra, Melchiora i Baltazara w dziejach ludzkości. Gdyby usłuchali Heroda, wrócili do Jerozolimy i poinformowali go o miejscu pobytu Świętej Rodziny, ten zapewne nie omieszkałby nasłać jakichś Piotrowskich, i stałoby się to, co stało się z ks. Popiełuszko. A świat potoczyłby się zupełnie innymi drogami... 

[u góry: Rogier van der Weyden (1399-14640; Three Kings Altar; fragment]

[Złoto]

[QZC08::097]-A-1-20;[ARTxxx

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


styczeń 2004

v.37

  Site Meter