Najwyższy czas pomyśleć o strojach. 

Prawdziwa dama musi być zawsze gotowa do balowania. Oprócz kondycji fizycznej i kosmetyki, strój, nawet w naszych czasach, jest bardzo ważny, bo 'bale anielskie' urządzane są stosunkowo rzadko. 
A oto propozycja stroju z połowy osiemnastego wieku.
Na metalowej ramie mocujemy półobręcze z bambusowych, lub lepiej fiszbinowych prętów, i łączymy je odpowiednio tasiemkami. W naszych czasach fiszbin zastąpić można plastikiem. Rzecz powinna być wykonana fachowo, ze względu na BHP, więc może lepiej porozumieć się z jakimś zakładem konstrukcyjnym. Ramę tę zakładamy na biodra i odpowiednio przywiązujemy tasiemkami spoczywającymi na ramionach. Całość musi być stateczna i współgrać z ruchami bioder. 

Teraz dopiero ubieramy suknię odpowiednio drapując ją na konstrukcji. Jeżeli suknia jest szersza niż zasięg ręki, muszą być na niej w odpowiednich miejscach dyskretne wszywki, które pozwolą na podnoszenie jednej czy drugiej strony sukni w miarę potrzeby. 
Materiał na suknię musi być dobieramy pieczołowicie. Pasuje tu złotogłów i inne materiały, najlepiej przetykane srebrem czy złotem. Strój może być ciężki, jak ekwipunek żołnierza na polu walki, ale przecież pójście na wielki bal, to nic innego jak podjęcie walki na śmierć i życie. 

Do tego potrzebne są odpowiednie buciki. Nie mogą być szpilki, ze względu na niebezpieczeństwo nadziania się na szpikulce konstrukcji w przypadku wywrotki, ale mogą być na solidnych, wysokich obcasach. Nie ma nic śmieszniejszego, jak drobna dama w takiej sukni, stąd wysokie obcasy dla małych dam. Komentatorzy osiemnastowieczni zauważyli, maleńka kobieta wygląda w tej sytuacji jak dziecko siedzące w dużym wózku dziecinnym.  

Buciki muszą pasować do faktury sukni, choć mogą być bardziej urozmaicone kolorystycznie. Pasuje tu elegancki haft przetykany złotem i srebrem. 
O pozycji w salonowym świecie świadczy szerokość sukni. Damy z prowincji zadawolić się mogą trzema metrami szerokości, damy dworu prezydenckiego, jak w Anglii, powinny mieć ponad dwa metry sukni po każdej stronie. Konstrukcje utrzymujące całość muszą być bardzo solidne. W przypadku ciężkich, pięciometrowej szerokości sukni, rezygnujemy z fiszbinu czy plastiku na rzecz solidnej stali. 
Bielizna na taką okazję musi być szczególnie starannie dobrana, ponieważ będziemy ją często pokazywać manipulując jedną lub drugą stroną ubioru, nie mówiąc już, że pokonanie kilku stopni schodów pokazuje nas do samego pępka. Dobre są więc piętrowe haleczki z obfitymi koronkami. Oczywiście do salonu czy na salę balową wchodzimy bokiem, bo rzadko bywają drzwi o sześciometrowej szerokości. Należy przećwiczyć to w domu, by ustrzec się nieszczęśliwych wypadków i nauczyć się odpowiednio eksponować profil nie zdradzając udręki i stresu. 

Biorąc to wszystko pod uwagę należy tylko wyrazić radość, że w tym kierunku poszła tylko ewolucja mody, a nie kobiecego ciała. Zresztą i moda nie przetrwała długo. W Anglii strojono się tak przez 20 - 30 lat, fala rozeszła się po Europie opanowując niektóre dwory, aby zaledwie po dwustu latach dojść do etapu bikini i mini. 

 [QZC09::026];[QRE02::013]200,262;217-8

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


grudzień 2004

v.37

  Site Meter