Darwin obżartuch.

Darwina skłonni jesteśmy sobie wyobrażać jako starszego, nobliwego dżentelmena zatopionego w myślach o swoich przodkach. Tymczasem okazuje się, że Darwin od lat młodzieńczych był łasuchem, może nawet obżartuchem. Przede wszystkim pociągało go jednak jedzenie dań niezwykłych, egzotycznych. Jako student w Cambridge pełnił funkcję przewodniczącego Klubu Żarłoków (Glutton Club), a w tamtych czasach życie klubowe, to była bardzo ważna sprawa. Spotykano się raz w tygodniu w poszukiwania co dziwniejszych miąs i dań. Raczyli się, między innymi, jastrzębiem, bąkiem (Botarius stellaris), ale kiedy dobrali się do niezwykle łykowatej, starej sowy, na jakiś czas przesunęli zainteresowania na co ciekawsze napoje. 
W czasie słynnej podróży na 'Beagle', Darwin przy każdej okazji starał się znaleźć coś egzotycznego do jedzenia. Kosztował mięso pancernika, które mu przypominało kaczkę, a o pewnym olbrzymim, dziesięciokilogramowym, czekoladowo-brązowym gryzoniu (nie ma nazwy) wspomina, że było to najlepsze danie mięsne, jakie kiedykolwiek smakował. 
Raz tylko Darwin pożałował swego łakomstwa i postarał się skutki tego naprawić. W czasie podróży  podano na gwiazdkę dużego ptaka  upolowanego w Ameryce Południowej. Po niewczasie Darwin zorientował się, że na stole znajduje się danie przygotowane z mało znanego wtedy ptaka zwanego przez gauchos 'avestruz petise'. Na szczęście jednak nie wszystko zostało zjedzone. Zebrał więc niedojedzone resztki, głowę, szyję, kości nóg i  skrzydeł, nieco większych piór i kawałki skóry. I tak, odpowiednio zestawione resztki po uczcie bożonarodzeniowej, znalazły się w Muzeum Towarzystwa Zoologicznego w Londynie, a sam ptak, jako że była to naukowa nowość, nazwany został na cześć Darwina Rhea darwini (rząd - strusie, rodzina - kazuary).  

[QZC08::057]2;[QNT76::119]

 

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


październik  2003

v.36

  Site Meter