zestawienia tematyczne  


 

 Nie samolot, kaczka winna, 
się załatwiać (w locie) nie powinna..

Mieszkańcy pewnego domu w Wellingtonie (Nowa Zelandia) obudzili się rano w okropnym smrodzie. Krótka inspekcja wystarczyła, by się przekonać, że cały dom został spryskany tajemniczym, okropnie śmierdzącym płynem. 
Oczywiście pierwsze podejrzenie padło na przelatujące gęsto nad miastem samoloty. Ale jaki to komplet pasażerów musiałby podróżować z takimi wydalinami.. Linie lotnicze nie przyznawały się do zabronionego procederu opróżniania toalet w locie i sprawę oddano w ręce uczonych specjalistów od wypróżniania się kaczek (i tacy muszą być). 
Po miesięcznych badaniach wynik był jednoznaczny. 
Kaczka siedząca czasem bez przerwy przez dwanaście godzin w gnieździe, po obfitym posiłku, nie będzie kalała własnego gniazda. Musi się wypróżnić i robi to w locie. A kiedy leci wysoko i jest wiatr, jej dosyć płynna kupka może zostać rozsiana wiatrem i opada jako 'brunatna mgła'. 
Eksperci wyrazili też opinię, że należy się cieszyć, że krowy nie fruwają.. 
Jeszcze bardziej trzeba się cieszyć, warto dodać, że słonie nie fruwają. Kupka słonia ważyć może i 100 kg! Też nie pachnie. A gdyby tak wieloryby fruwały! Niestety, nic mi nie wiadomo o ich toaletowych obyczajach.. 
I nachodzi mnie taka refleksja - czy jak kaczka się sfajta w niewłaściwym dla nas miejscu, to czy zanieczyszcza środowisko, czy też nie? Jestem skłonny twierdzić, że nie, ale ciekaw jestem co sądzą na ten temat specjaliści od takich kaczych spraw.  

 [QZC08::032];[QNT88::077];[QNT70::029

 

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


październik  2003

v.36

  Site Meter