| |
Sprytny budzik
do herbaty i futerkowa filiżanka.
Sto czy kilkadziesiąt lat temu, przed powszechnym stosowaniem elektryczności w
życiu codziennym, sporządzenie rannej herbaty czy kawy, przygotowanie ciepłej wody do golenia czy chociażby symbolicznego mycia, to był poważny problem. A jak w domu nie było służby, rzecz była
prawdziwą udręką.
Sprytni Anglicy już na przełomie wieku oferowali (nawet w handlu korespondencyjnym) wspaniałe
urządzenie rozwiązujące ten problem. Na małej tacy zamontowany był budzik, ale
oprócz budzenia, spełniał jeszcze wiele innych czynności.
Nastawiony na określoną godzinę zapalał najpierw małą lampkę spirytusową
umieszczoną pod czajniczkiem, który wieczorem należało napełnić wodą.
Po tej czynności budzik dawał delikatny sygnał, że zbliża się czas
wstawania. Kiedy woda się zagotowała, odpowiednia dźwigienka podnosiła czajniczek znad palnika, przechylała go odpowiednio i wlewała wrzątek do podstawionego naczynia. Następnie budzik gasił lampkę i dzwonił po raz drugi dając znać,
że herbata gotowa, czas na wstawanie, picie porannej herbaty, golenie, itp. I wszystko to bez
żadnych wyłączników, grzałek elektrycznych, automatów, chipów i komputerów, za jedne 25
szylingów (elegancko chromowane urządzenia były droższe i kosztowały 70 sz.). Obecnie urządzenie to bardzo rzadko
spotkać można w sklepach kolekcjonerskich i amatorzy staroci płacą za nie grube pieniądze.
Kilkadziesiąt
lat potem ktoś wpadł na pomysł wyprodukowania futerkowej filiżanki do
herbaty. Ciekawe, jak smakuje herbata w filiżance w futerku na
futrzanym spodeczku mieszana futrzaną łyżeczką.
Wiem, że dzieło sztuki nie
koniecznie musi być przydatne w kuchni. Czy będzie to milońska Wenus
dla przyszłych pokoleń?
[Meret Oppenheim; Fur-Lined Tea-cup; (1936); Muzeum Sztuki Nowoczesnej,
Nowy Jork]
[QZC08051];[RIR61::099];[QCU02::040];RCP05014\Pears\195;RCP05066-27-606
|
|