Cyrano de Bergerac

Zestawienia tematyczne


 Lot kosmiczny napędzany wołowym szpikiem.

Choć podróże kosmiczne stały się czymś codziennym w naszych czasach, ciągle jednak sprawa doboru właściwego, ekonomicznego i bezpiecznego paliwa spędza uczonym sen z oczu. 
Przypatrzmy się, jak te sprawy załatwiali nasi przodkowie kilkaset lat temu. 
Savinien Cyrano de Bergerac (1619 - 1655), znany podróżnik i opowiadacz przygód, jakie mu się przytrafiły na ziemi, księżycu i słońcu, do pierwszej podróży użył poranną rosę jako paliwo. Nie była to jeszcze prawdziwa podróż kosmiczna, teraz nazwalibyśmy to raczej promem transkontynentalnym. Zasada jest bardzo prosta. Bohater obwiesił się ampułkami wypełnionymi poranną rosą. Jak wiadomo, kiedy na rosę padną promienie słońca, wznosi się ona w górę. Flakoniki pełne rosy, kiedy padło na nie słońce, wznosiły się w górę, pociągając ze sobą podróżnika. Kiedy znalazł się on dostatecznie wysoko, ziemia przesuwała się pod nim w swoim ruchu obrotowym i po kilku godzinach znalazł się daleko od miejsca startu. Wtedy kolejno rozbijał flakoniki, tracił siłę nośną i wylądował na innym kontynencie. Jak widzimy, sprytnie i przede wszystkim tanio. Każdy może spróbować. 
Inny, już prawdziwie kosmiczny napęd wynalazł nasz bohater zupełnie przypadkowo. Dla przyspieszenia gojenia się zadrapań zastosował stary sposób - posmarował się szpikiem kostnym, prawdopodobnie wołowym. Od czasów średniowiecznych wiadomo było, że księżyc w pełni wysysa z szpik kości. W tym przypadku podróżnik został oświetlony blaskiem księżyca, który zaczął przyciągać szpik razem z naszym bohaterem, który wniósł się w niebiosa i wylądował na księżycu. 
Tam dowiedział się o jeszcze jednej metodzie podróżowania kosmicznego opartej na obserwacji zachowania się dymów ofiarnych opisywanych w Biblii. Wystarczy nałapać dymu do glinianych słojów, zatkać je glinianą zatyczką, podwiesić słoje pod pachami, i już mamy siłę nośną. Pozbycie się słojów we właściwym momencie umożliwi nam lądowanie w wybranym miejscu. 
Można też podróżować posługując się magnesem. Zasiada się w lekkim, stalowym pojeździe, bierze kulę zrobioną z magnesu w ręce i rzuca w górę. Pojazd, przyciągany siłą magnesu podąża za kulą. Kolejne podrzucanie we właściwym kierunku poprowadzi nas do wybranego celu. Warto spróbować.
  
Nieco bardziej zaawansowany pod względem technologicznym pojazd zaprowadził bohatera, po czteromiesięcznej podróży, na samo słońce, gdzie wylądował na jednej z plam słonecznych. Metoda oparta jest na zdolności wytwarzania próżni przez icosahedron oświetlony promieniami słonecznymi skupionymi odpowiednimi lustrami (icosahedron - platoniczna bryła geometryczna o 12 wierzchołkach). Stwarza to taki ciąg - natura nie znosi próżni i próżnia musi być zapełniona powietrzem - że icosahedron działa niczym potężny silnik odrzutowy. Nie będę opisywał szczegółów konstrukcyjnych, ale każdy znaleźć je może w pięknej książce Cyrano de Bergeraca, którą opublikowano w roku 1657, a wydanie polskie ukazało się w trzysta lat potem (1956, 'Tamten świat'). 
Na załączonej powyżej ilustracji zorientować się można co do zasad konstrukcji tej maszyny latającej. 
Opisane metody podróżowania międzyplanetarnego mogą się wydawać dziwne, musiały jednak być skuteczne, skoro pozwoliły autorowi odbyć wiele niezmiernie atrakcyjnych podróży, spotkać wiele osób, co zostało opisane z przekonującymi szczegółami. 
Należy tylko bacznie zważać, żeby wiadomości te nie dotarły do terrorystów. Ukradnie taki jeden z drugim jakiegoś barana, posmaruje się szpikiem, założy pas z nitrocelulozą  i rozwali dowolnie wybrany cel, od restauracji na aucklandzkiej iglicy, to odrzutowca nad Pacyfikiem.. 
Bądźmy czujni, nie dajmy się!

[QZC08::026];[QAB01::964]p21,29,33,136;WEP1,710;[ART27::00]5

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


październik  2003

v.33

  Site Meter