|
'Herbatka', która wstrząsnęła światem.
Największą
objętościowo herbatę przyrządzili koloniści brytyjscy 16-go grudnia
1773 w Bostonie. Nie zanotowano tego faktu w Guinessie, ale przypomnieć
warto. Zużyto na przygotowanie 'herbatki bostońskiej' 342 skrzynie o
wartości 9.659 funtów szterlingów, co było na tamte czasy olbrzymią
sumą. Ze względu na objętość, za szklankę posłużyła cała zatoka
morska, nad którą leży Boston ze swoim portem, wówczas najważniejszym
portem Nowej Anglii.
Tłem całego zajścia były sprawy finansowe. Anglia chciała wymusić na
swej kolonii zakup olbrzymiej ilości herbaty indyjskiej, zebrać duże
cło, przy tym Kompania Wschodnioindyjska uzyskała tak duże ulgi
handlowe, że podcinało to handel herbatą prowadzony przez kolonistów.
Po kilku innych aktach prawnych rujnujących kolonistów, ta
manipulacja przekraczała cierpliwość poddanych brytyjskich. Po różnych
próbach powstrzymania wyładunku i gry na zwłokę prowadzonej przez
gubernatora, w przeddzień zapowiedzianej ingerencji wojska, koloniści
przebrani za Indian wdarli się równocześnie na wszystkie trzy statki
Kompanii i wyrzucili zawartość skrzyń z herbatą do morza. Widać to na
ilustracji z tamtych czasów. Ale.. rysunek nie przedstawia istotnego
stanu rzeczy. W tamtych czasach jedyną formą transportu morskiego
herbaty były omawiane już poprzednio cegiełki herbaciane. A na rysunku
herbata sypie się do morza. Ubranie sprawców też trzeba
skomentować. Rebelianci, na wszelki wypadek, przebrali się za Indian ze
szczepu Mohawków i uzbrojeni byli w tomahawki.
Sytuację
lepiej obrazuje ilustracja obok. Widać tu Indian machających narzędziami,
ale skrzynie lecą do morza w biały w dzień. Tymczasem rzecz działa się wieczorem i do morza leciały cegły. Następnego dnia armia nie miała
już po co interweniować, a koloniści na łódeczkach pływali po zatoce
i rozbijali wiosłami cegły herbaty, żeby się potopiły. Niemniej,
jeszcze długo potem, na brzegu morskim zalegały całe zwały
herbacianych fusów.
Cała operacja odbyła się z zachowaniem porządku, pilnowano, by nie
zaczął się rabunek i nie atakowano załogi, a koloniści, przyłapani na
chowaniu cegiełek za pazuchę byli przepędzani, a nawet turbowani przez
kibicujących obserwatorów zajść.
Wieczorem,
akcja zakończyła się o 9oo, dumni 'Indianie' - 'Synowie Wolności' , z
tomahawkami i siekierami na ramionach, przy dźwiękach piszczałek
maszerowali buńczucznie pod oknami, gdzie rezydował brytyjski admirał
Montague i obserwował zajście. Admirał krzyknął do nich - "No, chłopcy,
mieliście fajny wieczór z tym indiańskim dowcipem, ale uważajcie, za
muzykę trzeba będzie zapłacić..!'. Ale to były jeszcze czasy, kiedy
admirałowie rozmawiali z ludem ludzkim językiem.
'Herbatka bostońska' miała bardzo ważne
znaczenie psychologiczne. Była punktem zapalnym i stworzyła sytuację
bez możliwości odwrotu. Koloniści zaprzysięgli, że więcej nie będą
płacić podatków chciwej macierzy, postanowili bojkotować herbatę, którą
tak polubili, a Anglicy postanowili dać nauczkę buntownikom.
I tak, krok po kroku, herbaciane fale rozchodziły się wśród kolonistów,
aż doszło do ogłoszenia niepodległości Stanów Zjednoczonych
(4.7.1776).
Świat wyglądałby pewnie inaczej,
gdyby nie największa herbatka przygotowana na morskiej wodzie z
indyjskich cegiełek. W zbiorach
Amerykańskiego Towarzystwa Antykwarycznego zachował się flakonik z
bostońską herbatą, ale też można mieć wątpliwości do autentyczności
eksponatu. Naoczni świadkowie i uczestnicy zdarzeń mówili o
herbacianych cegiełkach, a tu mamy cos jak nasz 'ulung' czy 'yunan'. Tak
to już jest z prawdami historycznymi.
[QZC07::071]1,3,4;[QZC07::070];[QZC07::011]4;[QAB02::475]p725
|