Palacze przedkolumbijscy. 

Najstarsze dokumenty świadczące o paleniu tytoniu pochodzą od Majów, ludu zamieszkującego Amerykę Środkową. Kultura Majów, a potem i państwowość, kwitła od 2000 lat przed naszą erą i trwała do dziesiątego wieku naszych czasów. 
Mimo niezmordowanych wysiłków konkwisty, zachowało się nieco dokumentów pisanych i wiele płaskorzeźb ilustrujących w specyficznej konwencji artystycznej życie i wierzenia tego ludu. 
Tytoń dla Majów, to nie tylko przyjemność i rekreacja, ale przede wszystkim modlitewna łączność z bogami. 
Majowie wierzyli, że ludzkość stworzona została z krwi bogów i z tego względu obowiązkiem ludzi jest ofiarować bogom krew, możliwie często i wiele, czy to własną, czy też cudzą. Oprócz wydzierania serc na żywca z piersi ofiar, Majowie praktykowali samookaleczanie się - przez przedziurawiony język przeciągali ciernie, obdzierali członki, itp. W utoczonej tymi sposobami krwi maczali szmaty lub papier, który następnie spalali, widząc w unoszącym się dymie krwawą ofiarę składaną bogom. Samo unoszenie się dymu było także składaniem ofiary i karmieniem bogów, stąd rola palenia tytoniu jako czynności religijnej. Na płaskorzeźbie z Palenque, zilustrowanej u dołu, widać kapłana z plemienia Majów oddającego się uroczystemu paleniu cygara. Zwraca uwagę niezwykłe przybranie głowy - wieniec z liści tytoniu uzupełniający obrzędowy strój kapłana. 
Dym tytoniowy pomagał także w wypoczynku i kontemplacji, jak to widać na płaskorzeźbie pokazanej powyżej, gdzie to członek rodziny królewskiej kontempluje w zadumie osobiste cenności. Trudno o bardziej przekonujący przykład przywiązania do palenia tytoniu. 
Bardziej ponurą rolę spełniał tytoń wśród Azteków. Krwawe ofiary, jakie składano bogu Tezcatlipoc, w których to zabijano tysiące ofiar, zawsze odbywały się wraz z paleniem olbrzymiej ilości tytoniu. Wiele plemion południowoamerykańskich używało tytoń do wywoływaniu u wojowników 'szaleńczej furii' - gotowości bojowej osiąganej przez obfite okadzanie ich tytoniowym dymem. Obecnie także wszystkie armie świata dbają o to, by żołnierze, szczególnie w akcji, byli dostatecznie zaopatrywani w tytoń (i wódkę). 
Jako ciekawostkę można podać, że niektóre plemiona indiańskie w Ameryce Północnej, które brzydziły się paraniem uprawą roślin a zajmowały się wyłącznie polowaniem i zbieractwem, uprawiały tytoń, a nawet obwoływały przerwę w polowaniach na czas uprawy tej rośliny. Zajęcia z widokiem na przyjemność były ważniejsze od zdobywania pożywienia. 


Kapłan Majów oddający się obrzędowemu palenia cygara. 

[QZC07::079];[QZC07::064];[QNK15::042];[QNK15::044];QCP05088\13\032

  


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


wrzesień 2003

v.28

  Site Meter